Cytaty

W styczniu 1905 roku, po raz pierwszy od ugody w 1867 roku, partia rządząca przegrała. Największą liczbę mandatów zdobyła opozycja, między innymi niepodległościowcy. Normalne przekazanie władzy było niemożliwe, nie tylko ze względu na polityczne wrzenie w całym kraju, ale również dlatego, że niepodległościowcy wraz z częścią koalicjantów nadal sprzeciwiali się dekretowi Franciszka Józefa dotyczącego armii. Istotą sprawy było to, że parlamentarne swary w Budapeszcie na powrót roznieciły podskórne antyaustriackie nastroje w kraju, żarzące się węgielki buchnęły płomieniami. Istnieniu c.k. monarchii zagrażały teraz Węgry — węgierska opinia publiczna, węgierskie nastoje społeczne, węgierscy przedstawiciele narodu. Po raz pierwszy sytuacja przyciągnęła uwagę zagranicznych rządów. Nie sposób było nie dostrzec, że podczas tego kryzysu konstytucyjnego stary monarcha (Franciszek Józef miał wówczas siedemdziesiąt pięć lat) okazał się mądrzejszy i bardziej kompetentny od czołowych polityków z kraju chlubiącego się wielowiekową tradycją parlamentarną.  […] Franciszkowi Józefowi wystarczyło mądrości, aby uświadomić sobie (nie potrafimy z całą pewnością ustalić, kim byli jego główni doradcy w tej sprawie), że propozycja rozszerzenia prawa głosu przestraszy wielu, może nawet większość węgierskich polityków z wyższych warstw, zwłaszcza niepodległościowców. Przewidywania te się potwierdziły. Po kolejnych miesiącach demonstracji i niepokojów koalicja ustąpiła. W kwietniu 1906 roku skończył się kryzys konstytucyjny, a razem z nim Partia Liberalna. Kres jej istnienia ogłosił sam Tisza.

Nadal nie można było jednak mówić o końcu liberalizmu na Węgrzech i w Budapeszcie. Był to wszak co najmniej początek końca czegoś istotniejszego: zasadniczo złudnego, ale przeważającego przekonania o tym, że wolność i równość, liberalizm i demokracja idą ze sobą w parze. Był to również początek końca niemal powszechnej sympatii, którą Węgry i Węgrzy cieszyli się za granicą, zwłaszcza w Anglii, gdzie ten kraj miał doskonałą renomę — zarówno wśród brytyjskich wigów, jak i torysów, a dla całego pokolenia irlandzkich działaczy politycznych i pisarzy węgierska autonomia […] stanowiły potencjalny wzorzec. I na odwrót — jak wspomniałem — wielu Węgrów podziwiało liberalną Anglię, architektura nowego gmachu parlamentu nad Dunajem zawierała pewne elementy Westminsteru nad Tamizą, politycy i pisarze chętnie porównywali prastarą konstytucję węgierską z angielską, a węgierska dszentri — co znajdowało odbicie w przyjętym przez nią nazewnictwie — uważała się w jakimś sensie spokrewniona z angielskimi „kolegami”. Kálmán Tisza był anglofilem (który — jak już pisałem — nie znał angielskiego i nigdy nie odwiedził Anglii), z upodobaniem cytującym w przemówieniach Nelsona, Pitta itd. Istnieje pewna zasmucająca paralela w rozwoju politycznym tak różniących się od siebie krajów jak Węgry, Anglia i Irlandia na początku XX wieku. Od 1890 roku w Anglii, a także w Irlandii, stary liberalizm — koncepcja angielsko-irlandzkiego dualizmu, czyli autonomii dla Irlandii — zaczął się sypać. Ponadto w połowie pierwszej dekady XX wieku dosyć nagle zaczął się zmieniać korzystny obraz Węgier w Anglii. Najważniejszym czynnikiem tej zmiany były artykuły w prasie (a później również inne publikacje) szkockiego publicysty liberalnego R.W. Setona-Watsona. Nie był on zupełnie odosobniony w zwracaniu uwagi na często nieodpowiedzialne zachowanie węgierskich polityków, ale jako pierwszy wskazywał palcem na represje stosowane przez Węgrów wobec narodów niewęgierskich. Jego „rewelacje” na ten temat nie były całkiem zdystansowane czy obiektywne, niemniej zaczęły nabierać znaczenia.

John Lukacs, Budapeszt 1900. Portret miasta i jego kultury, tłum. Tomasz Bieroń, Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków, 2016

Reklamy

Culture tends to argue that it forbids only that which is unnatural. But from a biological perspective, nothing is unnatural. Whatever is possible is by definition also natural. A truly unnatural behaviour, one that goes against the laws of nature, simply cannot exist, so it would need no prohibition. No culture has ever bothered to forbid men to photosynthesise, women to run faster than the speed of light, or negatively charge electrons to be attracted to each other.

Yuval Noah Harari, Sapiens: A Brief History of Humankind, Random House, 2015

Jak już wspomniałem, część najbogatszych rodzin miała lub wynajmowała letnie domy na wzgórzach Budy, skąd w 1900 roku głowa rodziny udawała się do swojego biura w mieście, co znacznie ułatwiała rozbudowa dróg i komunikacji publicznej. Ale ci, ktorych było stać na drugi dom, byli również zobligowani do spędzania wakacji za granicą. „Za granicą” oznaczało u austriackich lub czeskich wód, w takich słynnych uzdrowiskach, jak Karslbad, Marienbard, Ischl, Gastein, Semmering itd. Na Węgrzech niewiele było miejscowości z bazą hotelową spełniającą wymogi haute bourgeoisie: w Tatrach, w Pöstyén w północno-zachodniej części kraju, na wybrzeżach Adriatyku i w kilku miejscach nad Balatonem, gdzie rodziny szlacheckie i żydowskie mieszaństwo miały sobie niedługo pobudować domy wakacyjne.

John Lukacs, Budapeszt 1900. Portret miasta i jego kultury, tłum. Tomasz Bieroń, Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków, 2016


Pöstyén = Pieszczany.

A talk show, for example, with one scientist who says genetically modified organism (GMOs) are safe and one activist who says they are dangerous looks „balanced,” but in reality that is ridiculously skewed, because nearly nine out of ten scientists think GMOs are safe for consumption. At some point, in the midst of all the bickering, the public simply gives up and goes back to relying on simpler sources of information, even if it is a meme on Facebook.

Tom Nichols, The Death of Expertise. The Campaign Against Established Knowledge and Why it Matters, Oxforf University Press, 2017

This is crucial because laypeople too easily forget that the republican government under which they live was not designed for mass decisions about complicated issues. Neither, of course, was it designed for rule by a tiny group of technocrats or experts. Rather, it was meant to be the vehicle by which an informed electorate—informed being the key word here—could choose other people to represent them and to make decisions on their behalf.

Tom Nichols, The Death of Expertise. The Campaign Against Established Knowledge and Why it Matters, Oxforf University Press, 2017

Whatever else George W. Bush may have gotten wrong during his presidency, he was right when he reminded Americans that when it came to the actions of his administration, he was „the decider”. Experts can only propose; elected leader dispose. In fact, policymaking experts and elected leader are almost never the same group, and it cannot be otherwise: there are simply not enough hours in the day for a legislator, even in a city council or a small US state (and much less for a president) to master all of the issues modern policymaking requires. This is why policymakers engage experts—the knowers—to advise them.

Tom Nichols, The Death of Expertise. The Campaign Against Established Knowledge and Why it Matters, Oxforf University Press, 2017

Natomiast Daniel postanowił w swoim sercu, że nie będzie kalał się potrawami z królewskiego przydziału, ani winem z królewskich składów. Zaczął więc zabiegać u przełożonego służby dworskiej, by pomógł mu uniknąć skalania. I Bóg sprawił, że przełożony służby dworskiej odniósł się do niego łaskawie i ze zrozumieniem. Wyznał jednak Danielowi: Boję się króla, mojego pana. On ustalił, jak należy was karmić i poić. Co będzie, jeśli zauważy, że wasze twarze są szczuplejsze niż twarze waszych rówieśników? Narazicie moją głowę u króla. Wtedy Daniel zwrócił się do nadzorcy, którego przełożony służby dworskiej postawił nad nim oraz nad Chananiaszem, Miszaelem i Azariaszem. Proszę — powiedział — zrób próbę ze swoimi sługami przez dziesięć dni. Niech nam podadzą do jedzenia jarzyny, a do picia wodę. Potem niech przy tobie ocenią nasz wygląd i wygląd chłopców korzystających z przydziału króla — i postąpią ze swoimi sługami zgodnie z tym, jak wypadniemy w twoich oczach. I nadzorca przychylił się do ich prośby. Poddał ich dziesięciodniowej próbie. Po jej zakończeniu okazało się, że wyglądają lepiej i są postawniejsi niż chłopcy karmieni przydziałem królewskim. Nadzorca zatem zaczął odstawiać na bok przydzielone im potrawy oraz wino i podawać jarzyny.

Daniel, 1.8-16  w Biblia, Ewangelicki Instytut Biblijny, 2016