Cytaty

Archiwum autora

Podatek od kapitału pozwoliłby zapewnić przewagę interesu ogólnego nad interesami prywatnymi, zachowując wszakże otwartość gospodarki i siły konkurencji — czego nie można powiedzieć o różnych formach zamknięcia się w tożsamości narodowej czy jakiejkolwiek innej, które mogą stanowić jedynie półśrodek wobec tego politycznego ideału.

Thomas Picketty, Kapitał w XXI wieku, tłum. Andrzej Bilik, Krytyka Polityczna 2015

Reklamy

Pozycja oficjalna, nieznacznie ujemna, powinna w zasadzie mieć jako przeciwieństwo równorzędną pozycję dodatnią reszty świata. Inaczej mówiąc, kraje biedne powinny posiadać więcej aktywów w krajach bogatych niż te ostatnie mają u nich, z różnicą rzędu 4% światowego PKB (około 1% światowego majątku) na ich korzyść. W rzeczywistości nic takiego się nie dzieje: jeśli dodać całość statystyk finansowych różnych krajów świata, to dochodzimy do wniosku, że kraje biedne także mają pozycję ujemną, a planeta jako całość ma pozycję zdecydowanie ujemną. Innymi słowy, znajdowalibyśmy się w posiadaniu planety Mars. Chodzi tu o „anomalię statystyczną” stosunkowo starą, ale której nasilenie organizacje międzynarodowe obserwują z biegiem lat, nie mogąc tego naprawdę wyjaśnić (bilans płatniczy jest regularnie ujemny na poziomie światowym: więcej pieniędzy wychodzi z krajów, niż przychodzi do innych krajów, co w zasadzie jest niemożliwe). Trzeba również podkreślić, że statystyki finansowe i bilanse płatnicze dotyczą w zasadzie całości terytorium planety (zwłaszcza banki usytuowane w rajach finansowych mają teoretycznie obowiązek przekazywania swoich rachunków instytucjom międzynarodowym) i że wiele rodzajów zniekształceń i błędów pomiarowych może a priori tłumaczyć tę „anomalię”.

[…] Gabriel Zucman pokazał, że najbardziej wiarygodnym wyjaśnieniem tego odstępu jest istnienie dużej masy niezarejestrowanych aktywów finansowych należących do gospodarstw domowych w rajach podatkowych. Z jego ostrożnych szacunków wynika, że masa ta stanowi równowartość blisko 10% światowego PKB. […] Wniosek jest oczywisty: pozycja majątkowa krajów bogatych wobec reszty świata jest w rzeczywistości pozycją dodatnią (kraje bogate posiadają średnio kraje biedne, a nie na odwrót, co w istocie nie jest zaskakujące), ale ta oczywistość jest przesłonięta przez ukrywanie części aktywów w rajach podatkowych przez najbogatszych mieszkańców krajów zamożnych.

Thomas Picketty, Kapitał w XXI wieku, tłum. Andrzej Bilik, Krytyka Polityczna 2015

Jak zauważyli niektórzy pisarze, na przykład chrześcijańska szlachta nie była zbyt religijna w swoich obyczajach. Mężczyźni rzadko chodzili na mszę, pozostawiając ten obowiązek swoim żonom i dzieciom. Również w tym aspekcie charakterystyczne dla tych czasów upolitycznienie miało zgubne konsekwencje. Około 1900 roku zaczęto coraz częściej posługiwać się przymiotnikiem „chrześcijański”, ale jak już wspomnieliśmy, jego konotacje były przede wszystkim negatywne: chrześcijański znaczyło nieżydowski, niekosmopolityczny, niemarksistowski.

John Lukacs, Budapeszt 1900. Portret miasta i jego kultury, tłum. Tomasz Bieroń, Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków, 2016

Przeczytałem protokoły z burzliwego zebrania towarzystwa 17 sierpnia 1906 roku, już po odejściu tych osób — zachowanie i retoryka zebranych budzą zgrozę. Członkowie towarzystwa, którzy wcześniej ostro krytykowali — na ogół zasadnie — wrzaskliwą, niepohamowaną, niekulturalną, „orientalną” retorykę i obyczaje wielu posłów do parlamentu węgierskiego, teraz zachowywali się podobnie na zebraniu towarzystwa rzekomo walczącego o wolność intelektualną i „okcydentalizację” Węgier: obrzucali się obelgami, zakrzykiwali nielicznych oponentów, którzy się ostali, i czerpali wyraźną przyjemność z zawartej w swoich wypowiedziach jadowitej agresji. A przecież podczas gdy parlament reprezentował całe węgierskie społeczeństwo, towarzystwo reprezentowało tylko pewien odłam budapeszteńskiej inteligencji — przeważająco żydowski i coraz bardziej radykalny.

John Lukacs, Budapeszt 1900. Portret miasta i jego kultury, tłum. Tomasz Bieroń, Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków, 2016

Największą wadą szlachty była krótkowzroczność jej wybujałego nacjonalizmu. To ważne, ponieważ w 1900 roku nacjonalizm w wydaniu szlacheckim nie był tożsamy z nacjonalizmem węgierskim jako takim. W tamtym okresie nacjonalizm i świadomość narodowa — szerokie i brzemienne w skutki zjawiska, które całkowicie przeoczyli myśliciele marksistowscy i inni filozofowie „naukowi” i materialistyczni — zaczęły oddziaływać na całe narody. Nacjonalizm stał się silniejszy od religii i świadomości klasowej. Przez większość XIX stulecia patriotyzm i liberalizm współdziałały ze sobą jako hasła i ruchy społeczne. Jednak pod koniec tamtego wieku nowoczesny nacjonalizm zaczął wypierać starszy patriotyzm. Z typowym tego przykładem mieliśmy do czynienia w Austrii, gdzie nowi nacjonaliści wzięli na swoje sztandary ideologię pangermanizmu, to znaczy chcieli się zjednoczyć z „ludem” niemieckim poza granicami Austrii — w razie konieczności nawet kosztem rozpadu cesarstwa Habsburgów. (Tak oto Hitler wspominał w Main Kampf swoją młodość: „Byłem nacjonalistą, ale nie byłem patriotą”). Od 1900 roku również na Węgrzech nacjonalizm nabierał mniej patriotycznego, a bardziej narodowościowego charakteru. W swoim najgorszym wydaniu był zdemoralizowany i egoistyczny. W 1904 roku historyk Dávid Angyal dokonał na łamach „Budapeszti Szemle” rozróżnienia na „patriotę” i „szowinistę” (być może należy uznać za znaczące, że nie posłużył się słowem „nacjonalista”): ten pierwszy kocha swój kraj i chce go chronić, ten drugi chce bez ustanku wysławiać i powiększać jego potęgę. […]

Wiele lat później konserwatywny hrabia Kuno Klebelsberg wspominał, jak to przed 1914 rokiem „uprawialiśmy taką politykę, jakbyśmy mieszkali na wyspie pośrodku Oceanu Spokojnego. Bardzo niewielu ludzi sięgało wzrokiem poza Wiedeń. W naszej ocenie spraw zagranicznych było mnóstwo nieprawdopodobnej naiwności”. Kłopot z węgierskim nacjonalizmem polegał na jego negatywnym charakterze. Nacjonalista musiał mieć antyaustriackie nastawienie. Kiedy umiarkowany socjalista Ernő Garami poparł w 1904 roku unię celną z Austrią, stał się celem gwałtownych ataków nie tylko ze strony szowinistycznych niepodległościowców, ale również przeciwników z konserwatywnej Katolickiej Partii Ludowej, którzy chcieli podkreślić swoje nacjonalistyczne poglądy, lecz zaatakowali Garamiego także jako budapesztańczyka, socjalistę i Żyda. Jak napisał kiedyś Chesterton, ludzi jednoczy — a przynajmniej gromadzi pod jednym sztandarem — nienawiść, a nie miłość.

John Lukacs, Budapeszt 1900. Portret miasta i jego kultury, tłum. Tomasz Bieroń, Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków, 2016

Nagyvárad pod pewnymi względami był małym Budapesztem. To tam (ja kiedyś napisałem): „węgierscy (i czasem węgiersko-żydowscy) geniusze rozpościerali skrzydła i odlatywali w szeroki świat Budapesztu i Paryża. To wtedy w kawiarniach Kolozsváru i Nagyváradu wyznawcy Baudlaire’a i folkloryści spierali się do późna w nocy, siedmiogrodzkiej nocy z kawiarnianym dymem natychmiast podrywanym przez czyste, ciemne powietrze w głąb wąskich ulic, między krzywe rzędy wykładanych żółtym stiukiem parterowych prowincjonalnych domów z ich soczystymi zapachami i niekiedy erotycznymi obietnicami tudzież samotnym, rozkołysanym tramwajem elektrycznym rozświetlającym kostkę bruku na drugim końcu” (In Deepest Transylvania, „The New Republic”, 3 lutego 1982).

Przypis autora w: John Lukacs, Budapeszt 1900. Portret miasta i jego kultury, tłum. Tomasz Bieroń, Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków, 2016

Dziewiętnastowieczny liberalizm padł w większym stopniu ofiarą nacjonalizmu niż socjalizmu. Mówiąc o nacjonalizmie, nie mam na myśli być może nierozwiązywalnego problemu narodowości niewęgierskich na Węgrzech. Również węgierskie masy ludowe przejawiały bardziej nacjonalistyczne niż liberalne nastawienie (o czym mieli się później przekonać między innymi socjaldemokracji: świadomość mas była bardziej nacjonalistyczna niż internacjonalistyczna, to jest bardziej rasowa niż klasowa). Zjawisko to miało jednak charakter ogólnoświatowy: zyskujące na znaczeniu demokratyczne masy wszędzie były nacjonalistyczne i antyliberalne. Na przykład w Austrii rozłam między starymi nacjonalistami liberalnymi a młodymi nacjonalistami radykalnymi nastąpił na początku lat osiemdziesiątych. Piszę „młodymi”, ponieważ wydarzenia pokazały, że większość austriackich studentów nie wyznawała już liberalnych poglądów. Stali się prawicowymi, a nie lewicowymi anarchistycznymi radykałami. […] Od wcześniejszego nacjonalizmu liberalnego poszli w kierunku radykalnego nacjonalizmu, który bez wątpienia zawierał elementy antysemityzmu.

John Lukacs, Budapeszt 1900. Portret miasta i jego kultury, tłum. Tomasz Bieroń, Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków, 2016