Cytaty

Archive for Marzec 2017

Nie mogłem się opędzić od myśli o ambicjach austriackich polityków zajmujących się edukacją, którzy z ideologicznego zaślepienia, czy z głupoty, prawdopodobnie jednak z obydwu tych powodów, robią wszystko, żeby nie wspierać dzieci gastarbeiterów, tylko im wręcz przeszkadzać, licząc na to, że jako niewykwalifikowana iła robocza będą zmuszone pracować w zawodach wykonywanych wcześniej przez ich rodziców. […] Dopiero od niedawna, gdy dostrzegli złowieszczy związek między losem dzieci emigrantów a płonącymi przedmieściami, etnicznymi konfliktami i kulturową wojną domową, ugięli się nawet nasi politycy od oświaty. Już po chwili jednak wrócili do swoich nieprzejednanych postaw. Kursy językowe — owszem, ale tylko jeśli imigranci sami za nie zapłacą. Poza tym będą się odbywały wieczorami po skończonej pracy. Zatem integracja nie jako szansa, lecz sprawdzian.

Karl-Markus Gauß, Mieszkańcy Roany odchodzą pogodnie. Wyprawy do Asyryjczyków, Cymbrów i Karaimów, tłum. Sława Lisiecka, Czarne, 2010

[…] sam Ľudovit Štúr, pisarz i działacz narodowy, nie omieszkał napisać krytycznej recenzji i przy okazji wyrazić opinii, która w różnych modyfikacjach pojawia się w słowackim myśleniu do dzisiaj. „Nie potrzebujemy zachodniego liberalizmu”, pisał Štúr w czasopiśmie „Slovenske pohľady”, „Słowiańszczyzna jest wystarczająco silna duchem. Zachodni liberalizm nas brzydzi, tak samo jak jego zwolennicy […] Słowiańszczyzna to nasza jutrzenka […]” Istotę antyliberalizmu, panslawizmu i rusofilstwa, który tworzy podwaliny narodowego konserwatyzmu, jeszcze dobitniej wyraził Štúr w pośmiertnie wydanym chef-d’œoeuvre, mianowicie Slovanstvo a svet budúcnosti (Słowiańszczyzna i świat przyszłości). Zamiast liberalnego wzorca zaoferował – nie tylko Słowakom, lecz także wszystkim Słowianom – carofilski, panslawistyczny, rosyjskojęzyczny, prawosławny, gminny (na wzór obszcziny, wspólnoty wiejskiej w Rosji carskiej), homogeniczny model społeczeństwa.

Rudolf Chmel, Kompleks słowacki, tłum. Magdalena Bystrzak, Tomasz Grabiński, Międzynarodowe Centrum Kultury, 2014

Na samych Węgrzech nie chodzi jedynie — jak to się często zakłada na Zachodzie — o reformy gospodarcze lub problemy zadłużenia, lecz także o nierozwiązaną kwestię połączenia patriotyzmu z liberalizmem, myśli narodowej i postępu społecznego. Najwięksi poeci kraju od Sandora Petofiego i Endre Andyego po Attilę Józsefa byli równocześnie na wskroś patriotami i Europejczykami. Przezwyciężenie pęknięcia między tymi dwiema tendencjami w węgierskiej kulturze politycznej zadecyduje o przyszłym losie „zwycięzców w klęskach” i o miejscu Węgier w zmieniającej się Europie.

Paul Lendvai, Węgrzy. Tysiąc lat zwycięstw w klęskach, tłum. Adam Krzemiński i Bartosz Nowacki, Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków, 2016

Marsjanie

Posted on: Marzec 19, 2017

Kemeny, von Neumann, Szilard, Teller i Wigner urodzili się w tej samej dzielnicy Budapesztu. Nic dziwnego, że naukowcy w Los Alamos zaakceptowali ideę, że ponad sto lat temu gdzieś w centrum Europy awaryjnie wylądował statek kosmiczny z Marsa. Są poważne dowody na pozaziemskie pochodzenie Węgrów. Lubią wędrować po świecie (jak Cyganie z tego samego regionu). Mówią nadzwyczaj prostym i logicznym językiem, który nie wykazuje żadnych powiązań z językiem ich sąsiadów. I w dodatku są o wiele mądrzejsi od Ziemian. Z lekkim marsjańskim akcentem John G. Kemeny dodawał tu jeszcze wyjaśnienie, że o wiele łatwiej jest nauczyć się pisać i czytać po węgiersku (niż po angielsku lub francusku), więc węgierscy uczniowie mają więcej czasu, by uczyć się matematyki.

Anegdota z „Yankee Magazine” za Paul Lendvai, Węgrzy. Tysiąc lat zwycięstw w klęskach, tłum. Adam Krzemiński i Bartosz Nowacki, Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków, 2016

W swojej ojczyźnie lord Rothermere jako pretendent do tronu mógł być dla znających sprawę przez pewien czas obiektem kpin, jednak na samych Węgrzech był i pozostał legendą, pełnym blasku księciem z bajki. Wszystko, co rozegrało się wokół Rothermere’a i jego syna w latach 1927-1928, a nawet jeszcze w 1938 roku, ujawniło tę cechę węgierskiego charakteru, którą Madziarzy nazywają délibáb – dosłownie: urojenie, fatamorgana. Podatność na mrzonki, skłonność, którą psychoanalityk Sándor Ferenczi określił mianem „myślenia magicznego”, ten dar marzenia na jawie cechował postawę elity i narodu w historycznych sytuacjach kryzysowych lat 1848-1849, 1918-1919, a zwłaszcza podczas drugiej wojny światowej. Oto co na temat fenomenu délibáb napisał William M. Johnston w swojej książce Österreichische Kultur- und Geistesgeschichte (Historia kultury i umysłowości austriackiej):

Skłonność do postrzegania świata przez różowe okulary przywiodła Węgrów do tego, że wyolbrzymiali swoją wielkość, a równocześnie nie przyjmowali do wiadomości niedoli podporządkowanych ludów (…) Ich zdolność do marzeń sennych uczyniła Węgrów wybitnymi adwokatami, zawsze gotowymi do tego, by bronić Węgrów jako narodu wyjątkowego.

Paul Lendvai, Węgrzy. Tysiąc lat zwycięstw w klęskach, tłum. Adam Krzemiński i Bartosz Nowacki, Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków, 2016

W polityce, aby osiągnąć określony cel, można zawrzeć sojusz nawet z samym diabłem — trzeba jednak mieć pewność, że to diabeł będzie oszukany, a nie na odwrót.

Karol Marks za Paul Lendvai, Węgrzy. Tysiąc lat zwycięstw w klęskach, tłum. Adam Krzemiński i Bartosz Nowacki, Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków, 2016

Latem roku 1848 Blomberg, sam niemiecki Austriak, dowodził polskim pułkiem ułanów, który stacjonował w Banacie, a zatem na południowych Węgrzech, gdzie żyła ludność mieszana, składająca się z Niemców, Madziarów, Serbów prawosławnych i katolickich, Rumunów oraz Bułgarów. Gdy Blombergowi zagrozili serbscy powstańcy, zwrócił się o dalsze instrukcje do swego zwierzchniego generała. Ten, choć osobiście niezbyt życzliwy wobec rządu w Budapeszcie, polecił pułkownikowi walczyć z przygranicznikami i zagranicznymi ochotnikami. Takie samo polecenie wydał królewsko-węgierski komisarz tych terenów, który z kolei był Serbem. Blomberg walczył, i to z sukcesami, jednak kiedy przywódca serbskich powstańców, habsburski pułkownik pochodzenia niemiecko-austriackiego, przypomniał Blombergowi o jego zobowiązaniu wobec cesarza, które przewyższało jego zobowiązanie wobec króla (przy czym cesarz i król oczywiście był jedną i tą samą osobą), wówczas Blomberg rozkazał swoim Polakom opuścić region. Tym samym na gniew Serbów wystawił ludność niemiecką, która przypadkowo była lojalna wobec Węgrów. Całkowicie zdezorientowany Blomberg zwrócił się potem do austriackiego ministra wojny: „Niech się Wasza Ekscelencja zlituje nad naszą przymusową sytuacją; proszę najuniżeniej o odwołanie nas z tego kraju… nasza rozterka jest nie do zniesienia”. Jednak Blomberg nie został odwołany; ponieważ jego pułk, jak mu w swej odpowiedzi przypomniało Ministerstwo Wojny, był pod węgierskim zwierzchnictwem. Zamiast tego zalecono Blombergowi „kierować się własnym sumieniem”. Obszar będący przedtem pod jego ochroną zajęli Serbowie, czemu towarzyszyły akty przemocy i grabieży, jednak był dwa razy wyzwalany przez Węgrów, najpierw pod komendą dawnego habsburskiego oficera narodowości serbskiej, a następnie przez polskiego generała.

Istvan Deak Die rechtmäßige Revolution*. Lajos Kossuth und die Ungarn 1848-1849, 1989 za Paul Lendvai, Węgrzy. Tysiąc lat zwycięstw w klęskach, tłum. Adam Krzemiński i Bartosz Nowacki, Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków, 2016


*) „Legalna rewolucja”.



Kategorie