Cytaty

Archive for Lipiec 2013

Czwartego lipca zginął w tragicznym wypadku lotniczym generał Sikorski, gdy ładunek na pokładzie liberatora przemieścił się podczas startu w tył kadłuba.

Anthony Beevor, Druga wojna światowa, tłum. Grzegorz Siwek, Znak 2013

Badania Richarda Millera, Philipa Brickmana i Diany Bolin ilustrują siłę perswazyjną, jaką taka etykietka (label) ma na przykład w środowisku edukacyjnym. W jednym z badań Miller i jego współpracownicy starali się przekonać uczniów klasy V w Chicago, żeby byli porządni, schludni i nie śmiecili — zadanie, które większość rodziców uzna za raczej trudne. Niektórzy z tych uczniów słuchali pogadanek o tym, jak ważne jest, żeby być porządnym i schludnym. Zorganizowano dla nich pogadanki o ekologii, o niebezpieczeństwach związanych z zanieczyszczeniem środowiska, o tym, dlaczego wyrzucanie śmieci na stołówce jest ważne, oraz przekazano apel woźnego, żeby utrzymać wszystko w porządku. Innym uczniom nie organizowano pogadanek, lecz wielokrotnie mówiono im, że są klasą porządną i schludną, na przykład woźny mówił im, że są jedną z najporządniejszych klas w szkole. Byli też zachęcani przez swoją nauczycielkę do zastanowienia się, dlaczego są tak porządni.

Co wykazały wyniki tego badania? U tych uczniów, którzy słuchali pogadanek, nie nastąpiła poprawa zachowania, jeśli chodzi o śmiecenie. Natomiast ci wybrani losowo pięcioklasiści, których określono jako „porządnych i schludnych”, stali się porządniejsi i schludniejsi — wyrzucali do koszy trzy razy więcej śmieci niż ich koledzy z klasy. W drugim badaniu Miller i jego współpracownicy znów uzyskali podobne rezultaty, stwierdzając,że przeciętni drugoklasiści, których określono jako „mających dobre osiągnięcia w matematyce”, później poprawili się z matematyki w większym stopniu niż ich koledzy z klasy, których jedynie napominano, żeby bardziej przykładali się do matematyki. W obu przypadkach przepowiednia stała się faktem; chwast pod inną nazwą może stać się różą.

Anthony Pratkanis, Elliot Aronson, Wiek propagandy. Używanie i nadużywanie perswazji na co dzień, tłum. Józef Radzicki, Marcin Szuster, red. nauk. Krystyna Skarżyńska, PWN, 2008

Posłuszeństwo w zgromadzeniu zakonnym ma dwa oblicza. Obok posłuszeństwa podwładnych, na które władze zdają się kłaść nacisk, jest też posłuszeństwo przełożonych. Podwładnemu nie może wystarczyć, że przełożony za niego decyduje, przełożony nie może się „zasłaniać” tym, że działa w zastępstwie Boga. Powtarzano to tak często, że wytworzyła się sytuacja, iż przełożeni często Boga zasłaniają! Narzucanie innym własnych błędów z powoływaniem się na Boga jest wielkim zuchwalstwem. Chrystus nie wytykał faryzeuszom, że prawa nie przestrzegają, bo oni je przestrzegali. Krytykował ich, gdyż sprzeniewierzyli się prawdziwemu prawu Bożemu i używali prawa nie dla Bożej, ale dla własnej chwały.

Joanna Petry Mroczkowska, Niepokorne święte, WAM, 2011

Przeczę

Posted on: Lipiec 27, 2013

— Przeczę — powiedziała Dioneja — choć, o czym zapewne już wiesz, królewiczu, sama męża prosiłam, by listu tego do końca nie czytał. Problem nie w tym tkwi, by wiedzieć to tylko, co się wiedzieć powinno, ale w tym, że aby cokolwiek bądź wiedzieć, musi to coś istnieć naprawdę. Powiada się: Heliodor marzył o buncie, ale Heliodor nie wiedział, że o buncie marzy. Otóż istniało to jego marzenie czy nie istniało?

Teodor Parnicki, Koniec „Zgody Narodów”, PAX, 1981

Podstawowym celem propagandy jest nakłonienie cię, abyś polubił nadawcę i zgodził się z treścią jego komunikatu. Jeżeli zatem łapiesz się na tym, że lubisz nadawcę i zgadzasz się z nim, może być to znak, że — wbrew temu, co sądziłeś — komunikat wcale nie był prawdą, lecz po prostu bardzo skuteczną propagandą.

Chcielibyśmy zasugerować dwa zestawy pytań, oparte na teoriach przedstawionych w ostatnich dwóch rozdziałach, służące odróżnianiu propagandy od uczciwej i przemyślanej perswazji.

Po pierwsze, czy komunikat pobudza do namysłu nad poruszanymi problemami? A może zniechęca do myślenia i gra na przesądach? […]

Po drugie, w jaki sposób nadawca komunikatu posługuje się emocjami? Absurdem byłoby sądzić, że możemy reagować na bieżące wydarzenia w sposób wolny od emocji. Nasz świat byłby smutny, gdyby niesprawiedliwość nie budziła w nas gniewu, ból innych ludzi — smutku, a nasze własne osiągnięcia — dumy. Wszystko zależy od sposobu w jaki doznajemy tych uczuć. […] Kiedy propagandysta bez skrupułów gra na naszym poczuciu niepewności, wykorzystuje nasze najgłębsze lęki albo oferuje złudną nadzieję — namysł i dociekanie ustają. […] Celem staje się udowodnienie za wszelką cenę własnej wyższości i racji.  Stajemy się zależni od tych, którzy wspierają naszą maskaradę. Nasze emocje biorą górę nad zdolnościami krytycznymi.

Anthony Pratkanis, Elliot Aronson, Wiek propagandy. Używanie i nadużywanie perswazji na co dzień, tłum. Józef Radzicki, Marcin Szuster, red. nauk. Krystyna Skarżyńska, PWN, 2008

Podstawową zasadą wychowania i przygotowania do życia (w rodzinie, we wspólnocie) jest rozwój całego potencjału osobowego człowieka. Dzisiejszy system przygotowania zakonnego liderów wprawdzie nie niszczy, ale równie im nie sprzyja. Nader często nakazuje się im bezapelacyjnie wykonywać polecenia, nawet jeśli są one wydawane przez ludzi nie cechujących się trafnym osądem. Jeśli Chrystus pozwolił zadawać sobie pytania — kontynuuje ojciec McGoey — dlaczego zabrania się tego w takiej czy innej strukturze kościelnej? Autorytet nigdy bardziej sobie nie szkodzi niż wtedy, kiedy stawia się poza wszelką krytyką i żąda w tym względzie immunitetu*. Dlatego, że nie ma w nich krytyki, wiele domów zakonnych mogłoby się wydawać modelem współżycia. Ale zdarza się, że panuje tam tyrania, a nie miłość ze strony przełożonych, i więcej obojętności niż miłości u podwładnych. Wytępienie „nieposłusznego” zmysłu krytycznego nie przyczynia się do rozwoju życia duchowego.

Joanna Petry Mroczkowska, Niepokorne święte, WAM, 2011

*) Przypis oryginału odwołuje się do: J.H. McGoey SFM, Sins of the Just, The Bruce Publishing Company, Milwaukee 1963, s. 63.

W późniejszych latach w coraz większym stopniu trzymam się zasad: (1) korzystać z matematyki jak z języka stenotypicznego niż jak z narzędzia badawczego. (2) Zostawiać je do zakończenia pracy. (3) Przełożyć na angielski. (4) Zilustrować przykładami znaczącymi dla realnego życia. (5) Spalić zapiski matematyczne. (6) Jeśli nie uda się punkt czwarty, spalić tłumaczenie. To ostatnie zdarza mi się często (…) Myślę, że należy wszystkimi siłami powstrzymywać ludzi przed uciekaniem się do matematyki, gdy po angielsku można coś wyrazić równie zwięźle jak językiem matematycznym.

Alfred Marschall za Tomas Sedlacek, Ekonomia dobra i zła. W poszukiwaniu istoty ekonomii od Gilgamesza do Wall Street, tłum. Bakalarz Dariusz, EMKA 2012



Kategorie