Cytaty

Archive for Grudzień 2012

Zagraniczni dziennikarze, których wpuszczono na terytorium nacjonalistycznej Hiszpanii, ku swojemu zdumieniu odkrywali wkrótce, że istniał tutaj histeryczny stosunek do prawdy. Każdy, kto podawał w wątpliwość wymysły nacjonalistycznej propagandy, jakkolwiek byłyby niedorzeczne, spotykały się z podejrzeniem, że jest zakonspirowanym „czerwonym”. Dziennikarka amerykańska Virginia Cowles, która najpierw była w Hiszpanii republikańskiej, przyjechawszy następnie do Salamanki, stwierdziła, że luzie z wielkim zainteresowaniem pytają, jak mają się sprawy w Madrycie, jednak nie wierzą w nic, co nie zgadza się z ich groteskowymi wyobrażeniami. Spotykała się z polityczną autohipnozą tak nasiloną, że „była to prawie choroba psychiczna”. Kiedy powiedziała pytającym, że ciał zabitych nie gromadzi się w rynsztokach i nie zostawia, by uległy rozkładowi, tak jak im powiedziano, że milicja nie żywi zwierząt w zoo więźniami o prawicowych przekonaniach, natychmiast uznali, że ona sama musi być „czerwona”. Pablo Merry del Val, szef serwisu prasowego Franco, podziwiając noszoną przez nią złotą bransoletkę, rzekł z uśmiechem: „Chyba nie wzięła pani tego ze sobą do Madrytu”. Cowles odpowiedziała, ze tam właśnie kupiła ową ozdobę. Merry del Val poczuł się „głęboko urażony” i więcej się do niej nie odezwał.

Antony Beevor Walka o Hiszpanię 1936-1939. Pierwsze starcie totalitaryzmów, tłum. Hanna Szczerkowska, Znak, 2009

Lobby

Posted on: Grudzień 23, 2012

W Stanach Zjednoczonych katolickie lobby było bardzo potężne. Luis Bolin opowiadał, że pewna młoda Irlandka, Aileen O’Brien, „odbyła rozmowy przez telefon z wszystkimi katolickimi biskupami w Stanach Zjednoczonych i prosiła ich, by wszyscy proboszczowie poprosili swoich wiernych o wysłanie protestacyjnego telegramu do prezydenta Roosevelta”. W wyniku jej starań, twierdził Bolin, Biały Dom otrzymał ponad milion telegramów i wysyłka uzbrojenia dla Republiki została wstrzymana. Potęga pronacjonalistycznego lobby najpełniej przejawiła się w maju 1938 roku. Grupa pod przywództwem ambasadora w Wielkiej Brytanii Josepha Kennedy’ego zdołała przestraszyć kongresmenów, których losy zależały od głosów katolików, i sprawiła, że przeciwstawili się oni uchyleniu embarga na dostawy broni. Udało się to, mimo że nacjonalistów popierało nie więcej niż 20 procent ludności kraju i 40 procent katolików.

Antony Beevor Walka o Hiszpanię 1936-1939. Pierwsze starcie totalitaryzmów, tłum. Hanna Szczerkowska, Znak, 2009

des nobles insenses
Ensevelis dans leur ancetres
Andre Chenier

Przegrali dom swój. Śnieg zawiał granice,
Od Petersburga szły z piszczałką roty.
I azjatycki koń wszedł w ich stolicę,
Na pikach stygła krew gniewnej hołoty.

Powstali w boju, przegrali powstanie,
Bo ludu swego w porę się ulękli.
Wiatr gnał ich w śniegi, niósł po oceanie
I śnił się nocą blask wisielczej pętli.

Car im na przekór chłopów oswobodził.
Pieniądz zbudował kuźnie i warsztaty.
Półnagi bandos do fabryki uchodził
I w obce kraje biegł od kurnej chaty.

Znów mieli państwo, ale krótko trwało.
Konie ułańskie pląsały w paradzie.
Zmienili w chwalbę, co mogło być chwałą.
I cień, i śmierć na dziejach im się kładzie.

Moskal czołgami wjechał w gruzy miasta,
Prawa im dawał i wkładał obrożę.
Prowincja nowa w Imperium już wzrasta,
Niosąc w daninie węgiel, tłuszcz i zboże.

Przeklina lud, a błazny mu śpiewają,
Że nigdy nie był tak jak dzisiaj wolny.
I szuka znaków, co się w niebie palą:
Pokój służalstwa? Czy zagłada wojny?

Oni tymczasem, drżąc w jaskiniach cieni,
Sądzą, nie wiedząc, że już osądzeni.

Czesław Miłosz W praojcach swoich pogrzebani (Paryż, 1951).

Ojcze Święty, Wiek zmienia perspektywę i kiedy byłem młody, zwracanie się przez poetę o błogosławieństwo papieskie uchodziło za niestosowność. A to właśnie jest przedmiotem mojej troski, bo w ciągu ostatnich lat pisałem wiersze z myślą o nieodbieganiu od katolickiej ortodoksji i nie wiem, jak w rezultacie to wychodziło. Proszę więc o słowa potwierdzające moje dążenie do wspólnego nam celu. Oby spełniła się obietnica Chrystusowa w dzień Zmartwychwstania Pańskiego.

Czesław Miłosz, list z 2 kwietnia 2004 do Jana Pawła II, za Andrzej Franaszek Miłosz. Biografia, Znak 2011

Listy z Polski, szczególnie te od młodzieży (m.in. prośba o pozwolenie nazwania drużyny harcerskiej imieniem Czesława Miłosza — stąd wniosek, że wkrótce będą drużyny harcerskie im. Witolda Gombrowicza), świadczą o wielkiej i zasadniczej przemianie, jaka się w Polsce odbywa, a która polega na tym, że Polska staje się tym, czym w swojej esencji zawsze była, to jest jednym wielkim organizmem narodowym, w którym Naród jest na ołtarzu, z Matką Boską jako bóstwem pomocniczym w służbie Narodu. (…) Naprawdę nie nadaję się do roli promotora polskiego nacjonalizmu, a na to się kroi, tym, co piszą do mnie listy i zbierają moje autografy, do głowy nie przychodzi, że ktoś może być czymś innym niż Polak katolik. Ten nieszczęsny naród, doszczętnie i podwójnie upupiony, przez nacjonalistyczno-komunistyczną szkołę w stylu Moczara i przez opór wobec tej szkoły w domu i w kościele, ale też nacjonalistyczny, jest jak pan Jourdain, który nie wiedział, że mówi prozą, czyli że jest we władzy dzikiego nacjonalizmu i mesjanizmu.

Czesław Miłosz w liście do Jerzego Giedroycia, 1981, za Andrzej Franaszek Miłosz. Biografia, Znak 2011

Tym niemniej (…) czuję się w obowiązku stwierdzić, że nie jestem poetą katolickim. Kto stosuje w literaturze ten epitet, zakłada tym samym, że inni, bez jego wyróżnika, nie są katoliccy, co wydaje mi się i wątpliwe i niezgodne z sensem słowa katholikos, które znaczy powszechny, ogólny. Wprowadzając podziały, łatwo prześlepić to, co ludzi łączy, nie dzieli. Jakże często człowiek wierzący znajduje dzisiaj niewierzących pośród osób sobie najbliższych i na odwrót, niewierzący musi odnieść się jakoś do wiary religijnej w swoim bezpośrednim otoczeniu. I myślę, że jedni i drudzy należą do tej samej rodziny umysłów, jeżeli jednoczą się w swoim szacunku dla wielkiej tajemnicy istnienia świata i człowieka (…). Jakkolwiek siebie nazywają, wszyscy oni są przyjaciółmi człowieka, bo ich postawa szacunku jest odwrotnością pogardy, z jaką odnoszą się do świata i człowieka zadowoleni z siebie wyznawcy teorii i doktryn na wszystko mających odpowiedź. Byłbym szczęśliwy, gdyby moje książki służyły ludziom w szerokim sensie tego słowa nabożnym. I jeżeli zajmowałem się pisarzami religijnymi, jak Simone Weil i Lew Szestow, jeżeli tłumaczyłem i tłumaczę Biblię, to nie bez ukrytej intencji: chciałem może pokazać, że nie są to czynności zastrzeżone dla, jeżeli tak rzec wolno, katolików zawodowych.

Czesław Miłosz Zaczynam od moich ulic, Kraków 2006 (za Andrzej Franaszek Miłosz. Biografia, Znak 2011)

c.d.

Posted on: Grudzień 8, 2012

[…] w jednym z artykułów uzupełnia wywód: „Krzyżanowskiego Polish Romantic Literature (…) to zbiór wszystkich banałów mających utwierdzać po wieczne czasy obraz la Pologne martyre. Książka ta wzbudza w czytelnikach uczucia krwiożercze, jak świadczą jej egzemplarze w bibliotece w Berkeley, z napisami po angielsku na marginesach: „Dobrze im tak!”, „Bili ich za mało!”, „Karły udające olbrzymów!”” (PO, 152-153).

Andrzej Franaszek Miłosz. Biografia, Znak 2011