Cytaty

Wielka mowa Miguela de Unamuno

Posted on: Październik 7, 2012

12 października, w rocznicę odkrycia Ameryki przez Kolumba, uniwersytet w Salamance zorganizował Festiwal Rasy Hiszpańskiej. Publiczność składała się z prominentnych zwolenników ruchu nacjonalistycznego, w tym z dużej liczby przedstawicieli miejscowej Falangi. Pomiędzy dygnitarzami na podium zasiedli: żona generała Franco, biskup Salamanki, który wydał list pasterski, generał Millan Astray, założyciel Legii Cudzoziemskiej, oraz Miguel de Unamuno, filozof baskijski będący rektorem uniwersytetu. Unamuno, zrozpaczony działaniami Republiki, na początku poparł rebelie nacjonalistów. Nie mógł jednak zignorować rzezi w mieście, w którym dowodził osławiony represjami w Asturii major Doval, ani morderstw popełnionych na jego przyjaciołach, wśród których byli: Casto Prieto, burmistrz Salamanki, Salvador Vila, profesor arabskiego i hebrajskiego na uniwersytecie w Grenadzie, oraz Garcia Lorca.
Wkrótce po rozpoczęciu ceremonii profesor Francisco Maldonado przypuścił gwałtowny atak skierowany przeciwko katalońskiemu i baskijskiemu nacjonalizmowi. Opisał je jako „raka toczącego naród”, który trzeba wyleczyć skalpelem faszyzmu. Z tyłu sali ktoś wydał wojenny okrzyk Legii Cudzoziemskiej: Viva la muerte! (Niech żyje śmierć!). Generał Millan Astray, który sam wyglądał jak widmo wojny, z jednym ramieniem i jedynym okiem, powstał, by powtórzyć okrzyk. Falangiści zagrzmieli swoje Vivas!, podnosząc w faszystowskim pozdrowieniu ręce w kierunku portretu generała Franco wiszącego nad głową jego żony.
Gwar zamarł, kiedy z wolna podniósł się Unamuno. Jego spokojny głos stanowił dla tego tła wyrazisty kontrast. „Wszyscy państwo czekają na moje słowa. Znają mnie państwo i wiedzą, że nie potrafię milczeć. Czasami milczenie znaczy tyle co kłamstwo. Bo milczenie można interpretować jako przyzwolenie. Chcę skomentować przemówienie, jeśli można to tak określić, profesora Maldonada. Odłóżmy na bok osobisty afront zawarty w nagłym wybuchu złorzeczeń przeciwko Baskom i Katalończykom. Sam, jak wiadomo, urodziłem się w Bilbao. A biskup, czy mu się to podoba, czy nie, jest Katalończykiem z Barcelony. Przed chwilą usłyszałem nekrofilski i bezsensowny okrzyk: „Niech żyje śmierć!”. I ja, który spędziłem całe życie na formułowaniu paradoksów, muszę powiedzieć państwu z całym autorytetem eksperta, że ten cudaczny paradoks budzi we mnie odrazę. Generał MIllan Astray jest kaleką. Powiedzmy to bez ogródek. Jest inwalidą wojennym. Podobnie jak to było z Cervantesem.
Niestety, obecnie mamy w Hiszpanii zbyt wiele kalek. A wkrótce będzie ich jeszcze więcej, jeśli Bóg nam nie dopomoże. Boli mnie myśl, że generał Millan Astray miałby tworzyć wzorzec dla psychologii mas. Kaleka, niemający wielkości Cervantesa, poszukuje zazwyczaj przerażającej ulgi w rozprzestrzenianiu kalectwa wokół siebie. Generał Millan Astray chciałby stworzyć Hiszpanię na nowo, chce, by powstało szkodliwe dzieło na jego własny obraz i podobieństwo; dlatego pragnie widzieć Hiszpanie kalekę, jak to mimowolnie, lecz całkiem wyraźnie dał do zrozumienia”.
Generał nie był w stanie opanować niewysłowionej niemal furii. Potrafił jedynie krzyczeć Muera la inteligencia! Viva la muerte! (Śmierć inteligencji! Niech żyje śmierć!). Falangiści podjęli ten okrzyk, a oficerowie wyjęli pistolety. Członkowie ochrony generała wyraźnie skierowali pistolety maszynowe w stronę głowy Unamuna, lecz to nie powstrzymało filozofa od wykrzyczenia swojego buntu.
„To świątynia intelektu, a ja jestem jej najwyższym kapłanem. A wy profanujecie jej święte tereny. Zwyciężycie, bo macie aż nadto brutalnej siły. Ale nikogo nie przekonacie. Bo żeby kogoś przekonać, musielibyście mieć to, czego wam brakuje: powód i prawo do walki. Wzywanie was, byście pomyśleli o Hiszpanii, uważam za rzecz daremną”.
Przerwał i opuścił ręce. Zakończył spokojnym, zrezygnowanym tonem: „To wszystko, co miałem do powiedzenia”. Prawdopodobnie tylko obecność żony generała Franco uratowała go przez linczowaniem na miejscu, chociaż kiedy sam generał został poinformowany o tym, co się stało, najwyraźniej życzył sobie rozstrzelania Unamuna. Nie uczyniono tego ze względu na międzynarodową sławę filozofa i reakcję, jaką wywołało za granicą morderstwo popełnione na Lorce. Unamuno umarł jednak około dziesięciu tygodni później, ze złamanym sercem, wyklęty jako „czerwony” i zdrajca przez tych, których uważał za swoich przyjaciół.

Antony Beevor Walka o Hiszpanię 1936-1939. Pierwsze starcie totalitaryzmów, tłum. Hanna Szczerkowska, Znak, 2009


(Improwizowanej mowy nie zarejestrowano. Antony Beevor przedstawił jej rekonstrukcję.)

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: