Cytaty

Archive for Październik 2012

Prof. Witold Doroszewski, którego wyrażenie ciut, ciut raziło nawet w języku potocznym, przytacza w związku z tym następującą anegdotę: „Opowiadano w swoim czasie o pewnym nieżyjącym już dziś fonetyku, że w okresie, kiedy był narzeczonym, wybrance jego serca zdarzyło się nieopatrznie powiedzieć w rozmowie: ciut-ciut. To uświadomiło narzeczonemu grożącą mu pomyłkę życiową. Zerwał zaręczyny, a potem ożenił się z inną osobą — która nie mówiła ciut-ciut. Zapewne był przesadnie wrażliwy na tym właśnie punkcie, ale zasado brał do serca rzeczy ważne. Bo styl językowy to nie błahostka, to jest styl samego życia”.

Mirosław Bańko, Maria Krajewska Słownik wyrazów kłopotliwych, PWN 1995

Reklamy

Zero to ciekawa liczba. Napisano o niej całe księgi. Jeden to także z pewnością ciekawa liczba — pierwsza i przodująca (jeśli nie liczyć zera), pojedyncze i jedyna w swoim rodzaju. Dwójka jest ciekawa pod wszelkimi względami: to najmniejsza z liczb pierwszych i parzystych, podstawa udanego mariażu, liczba atomowa helu, liczba świec zapalanych z okazji fińskiego święta niepodległości. Ciekawa — to słowo używane na co dzień, a nie określenie z matematycznego żargonu. Wydaje się, że można śmiało rzecz, iż każda niewielka liczba jest ciekawa. Wszystkim liczbom dwucyfrowym oraz wielu trzycyfrowym poświęcono oddzielne hasła w Wikipedi.

Gleick James Informacja. Bit, wszechświat, tłum. Grzegorz Siwek, Znak 2012

[…]

Kto mówi o historii, jest zawsze bezpieczny,
Przeciwko niemu świadczyć nie wstaną umarli.

Jakie zapragniesz, możesz przypisać im czyny,
Ich odpowiedzią zawsze będzie milczenie.

Z głębi nocy wynurza się ich pusta twarz.
Nadasz jej takie rysy, jakich ci potrzeba.

Dumny z władzy nad ludźmi dawno minionymi
Zmieniaj przeszłość na własne, lepsze podobieństwo.

[…]
Czesław Miłosz Dziecię Europy, New York, 1946

Niepokoje Yamamoto pogłębione były przez wspomnienie pewnego wydarzenia z czasów wojny rosyjsko-japońskiej, w której brał udział jako młody oficer. Pewnego razu flota rosyjska nagle pojawiła się u brzegów Zatoki Tokijskiej czym wzbudziła taką panikę w stolicy, że wielu jej mieszkańców uciekło w góry w poszukiwaniu schronienia. Ponadto rozjuszony tłum obrzucił kamieniami dom wiceadmirała Kamimura, którego Druga Flota była odpowiedzialna za dopuszczenie do tego zajścia. Yamamoto obawiał się, że chwiejność charakteru Japończyków znów może objawić się chaosem i zamieszkami.

Mitsuo Fuchida, Masakate Okumiya Midway. Historia Japońskiej Marynarki Wojennej, tłum. Andrzej Saczek (z wyd. ang.), Finna 1996

12 października, w rocznicę odkrycia Ameryki przez Kolumba, uniwersytet w Salamance zorganizował Festiwal Rasy Hiszpańskiej. Publiczność składała się z prominentnych zwolenników ruchu nacjonalistycznego, w tym z dużej liczby przedstawicieli miejscowej Falangi. Pomiędzy dygnitarzami na podium zasiedli: żona generała Franco, biskup Salamanki, który wydał list pasterski, generał Millan Astray, założyciel Legii Cudzoziemskiej, oraz Miguel de Unamuno, filozof baskijski będący rektorem uniwersytetu. Unamuno, zrozpaczony działaniami Republiki, na początku poparł rebelie nacjonalistów. Nie mógł jednak zignorować rzezi w mieście, w którym dowodził osławiony represjami w Asturii major Doval, ani morderstw popełnionych na jego przyjaciołach, wśród których byli: Casto Prieto, burmistrz Salamanki, Salvador Vila, profesor arabskiego i hebrajskiego na uniwersytecie w Grenadzie, oraz Garcia Lorca.
Wkrótce po rozpoczęciu ceremonii profesor Francisco Maldonado przypuścił gwałtowny atak skierowany przeciwko katalońskiemu i baskijskiemu nacjonalizmowi. Opisał je jako „raka toczącego naród”, który trzeba wyleczyć skalpelem faszyzmu. Z tyłu sali ktoś wydał wojenny okrzyk Legii Cudzoziemskiej: Viva la muerte! (Niech żyje śmierć!). Generał Millan Astray, który sam wyglądał jak widmo wojny, z jednym ramieniem i jedynym okiem, powstał, by powtórzyć okrzyk. Falangiści zagrzmieli swoje Vivas!, podnosząc w faszystowskim pozdrowieniu ręce w kierunku portretu generała Franco wiszącego nad głową jego żony.
Gwar zamarł, kiedy z wolna podniósł się Unamuno. Jego spokojny głos stanowił dla tego tła wyrazisty kontrast. „Wszyscy państwo czekają na moje słowa. Znają mnie państwo i wiedzą, że nie potrafię milczeć. Czasami milczenie znaczy tyle co kłamstwo. Bo milczenie można interpretować jako przyzwolenie. Chcę skomentować przemówienie, jeśli można to tak określić, profesora Maldonada. Odłóżmy na bok osobisty afront zawarty w nagłym wybuchu złorzeczeń przeciwko Baskom i Katalończykom. Sam, jak wiadomo, urodziłem się w Bilbao. A biskup, czy mu się to podoba, czy nie, jest Katalończykiem z Barcelony. Przed chwilą usłyszałem nekrofilski i bezsensowny okrzyk: „Niech żyje śmierć!”. I ja, który spędziłem całe życie na formułowaniu paradoksów, muszę powiedzieć państwu z całym autorytetem eksperta, że ten cudaczny paradoks budzi we mnie odrazę. Generał MIllan Astray jest kaleką. Powiedzmy to bez ogródek. Jest inwalidą wojennym. Podobnie jak to było z Cervantesem.
Niestety, obecnie mamy w Hiszpanii zbyt wiele kalek. A wkrótce będzie ich jeszcze więcej, jeśli Bóg nam nie dopomoże. Boli mnie myśl, że generał Millan Astray miałby tworzyć wzorzec dla psychologii mas. Kaleka, niemający wielkości Cervantesa, poszukuje zazwyczaj przerażającej ulgi w rozprzestrzenianiu kalectwa wokół siebie. Generał Millan Astray chciałby stworzyć Hiszpanię na nowo, chce, by powstało szkodliwe dzieło na jego własny obraz i podobieństwo; dlatego pragnie widzieć Hiszpanie kalekę, jak to mimowolnie, lecz całkiem wyraźnie dał do zrozumienia”.
Generał nie był w stanie opanować niewysłowionej niemal furii. Potrafił jedynie krzyczeć Muera la inteligencia! Viva la muerte! (Śmierć inteligencji! Niech żyje śmierć!). Falangiści podjęli ten okrzyk, a oficerowie wyjęli pistolety. Członkowie ochrony generała wyraźnie skierowali pistolety maszynowe w stronę głowy Unamuna, lecz to nie powstrzymało filozofa od wykrzyczenia swojego buntu.
„To świątynia intelektu, a ja jestem jej najwyższym kapłanem. A wy profanujecie jej święte tereny. Zwyciężycie, bo macie aż nadto brutalnej siły. Ale nikogo nie przekonacie. Bo żeby kogoś przekonać, musielibyście mieć to, czego wam brakuje: powód i prawo do walki. Wzywanie was, byście pomyśleli o Hiszpanii, uważam za rzecz daremną”.
Przerwał i opuścił ręce. Zakończył spokojnym, zrezygnowanym tonem: „To wszystko, co miałem do powiedzenia”. Prawdopodobnie tylko obecność żony generała Franco uratowała go przez linczowaniem na miejscu, chociaż kiedy sam generał został poinformowany o tym, co się stało, najwyraźniej życzył sobie rozstrzelania Unamuna. Nie uczyniono tego ze względu na międzynarodową sławę filozofa i reakcję, jaką wywołało za granicą morderstwo popełnione na Lorce. Unamuno umarł jednak około dziesięciu tygodni później, ze złamanym sercem, wyklęty jako „czerwony” i zdrajca przez tych, których uważał za swoich przyjaciół.

Antony Beevor Walka o Hiszpanię 1936-1939. Pierwsze starcie totalitaryzmów, tłum. Hanna Szczerkowska, Znak, 2009


(Improwizowanej mowy nie zarejestrowano. Antony Beevor przedstawił jej rekonstrukcję.)

Ten wypadek przypisywano bądź sabotażowi ze strony Franco, bądź próżności Sanjurja, który zabrał ze sobą zbyt wiele waliz z mundurami. To ostatnie wyjaśnienie jest zapewne bardziej prawdopodobne, chociaż Ansaldo twierdzi, że to był sabotaż.

Antony Beevor Walka o Hiszpanię 1936-1939. Pierwsze starcie totalitaryzmów, tłum. Hanna Szczerkowska, Znak, 2009

Nic dziwnego, że ludzie zastanawiali się, czy Franco chciałby powtórzyć stwierdzenie wypowiedziane na łożu śmierci przez dziewiętnastowiecznego generała Narvaeza. Kiedy zapytano Narvaeza, czy przebaczył swoim wrogom, ten rzekł: „Nie mam wrogów. Zastrzeliłem ich wszystkich”.

Antony Beevor Walka o Hiszpanię 1936-1939. Pierwsze starcie totalitaryzmów, tłum. Hanna Szczerkowska, Znak, 2009