Cytaty

Borges

Posted on: Kwiecień 15, 2012

Borges nie brał udziału w zjeździe penklubowym, ale nasz los tragiczny nie oszczędził mu innych śmieszności.

Albowiem dosiadł aeroplanu i wraz z matką, donią Leonor, wyruszył do Europy po złote runo, które zowie się Nobel. Nie inna przyczyna skłoniła tego człowieka już po sześćdziesiątce, prawie zupełnie ślepego, i tę staruszkę, liczącą sobie, ni mniej ni więcej, osiemdziesiąt siedem wiosen, do poszybowania samolotem rakietowym. Madryt, Paryż, Genewa, Londyn — odczyty, bankiety, festyny — żeby prasa pisała i żeby puścić w ruch wszystkie sprężyny. Reszta to, tak mniema, sprawa Wiktorii Ocampo („więcej milionów wsadziłam w literaturę, niż Bernard Shaw z niej wyciągnął”).

Podobno jakiś poseł do parlamentu argentyńskiego chciał wystąpić z wnioskiem, żeby izba poselska na uroczystej sesji zwróciła się do Szwedzkiej Akademii Literatury o udzielenie Borgesowi nagrody (taką oskomę mają na tego Nobla, którego jeszcze nie załapali). Na szczęście wyperswadowano mu to w ostatniej chwili.

Niemniej Borges dosiadł aeroplanu. Oto jeszcze jeden, przemieniony w komiwojażera. Jeszcze jeden, zasilający narodową drużynę footballową w wielkim meczu międzynarodowym. Oby tylko nie poczuł się bardziej piłką, niż bramkarzem!

Widok tego patetycznego samotnika-ślepca, z matką pod dziewięćdziesiątkę, wprzęgniętych w te aeropalanowe zabiegi… Najgorsze, że on jakoś się nadaje do tego… I nie wątpię, że otrzyma Nobla. Niestety, niestety… tak, on zaistniał jakby umyślnie w tym celu. Jeśli kto, to Borges! Jest to literatura do literatów, jakby specjalnie pisana dla członków jury, jest to kandydat akurat, jak trzeba, abstrakt, scholastyk, metafizyk, dość nieoryginalny, żeby znaleźć drogę już utorowaną, dość oryginalny w tej swojej nieoryginalności, żeby stać się nowym i nawet twórczym wariantem czegoś znanego i uznanego. I kuchmistrz prima! Kuchnia dla smakoszów!

[…]

Och, ale nie Borges mnie irytuje, ja z nim i z jego dziełem dogadałbym się jakoś w cztery oczy… złoszczą mnie borgiści, ta armia estetów, cyzelatorów, koneserów, wtajemniczonych, zegarmistrzów, metafizyków, mądrali, smakoszów… Ten czysty artysta ma niemiłą zdolność mobilizowania wokół siebie tego, co najlichsze i najbardziej eunuchowate.

Witold Gombrowicz Dzienniki (1962-69), t. III (1962), Wydawnictwo Literackie 2004

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: