Cytaty

Archive for Luty 2012

Nie mogę słuchać zbyt często muzyki — przyznał raz po koncercie, na którym wykonywano sonatę Beethovena Appassionata. — Mam wtedy ochotę mówić miłe, głupie rzeczy i głaskać ludzi po głowach… Tymczasem ich trzeba bić po głowie, bić bez litości.

Włodzimierz I. Lenin za Orlando Figes Tragedia narodu. Rewolucja rosyjska 1891-1924, tłum. Beata Hrycak, Wydawnictwo Dolnośląskie 2009 (przypis odsyła do: Struve, My Contacts, Wołkogonow, Lenin, Fischer, Life).

Reklamy

Może i nie warto zapisywać tych przekomarzań — tylko że życie, autentyczne życie, to nic nadzwyczajnie błyskotliwego i mnie zależy na odtworzeniu go tutaj nie w jego kulminacjach, a właśnie w tej przeciętnej, będącej codziennością. I nie zapominajmy, że w błahostkach też nieraz bywa ukryty lew, tygrys, żmija.

Witold Gombrowicz Dzienniki (1957-61), t. II (1960), Wydawnictwo Literackie 2004

Bach

Posted on: Luty 20, 2012

Bach jest nudny! Obiektywny. Abstrakcyjny. Monotonny. Matematyczny. Wysublimowany. Kosmiczny. Kubiczny. Nudny jest Bach! — Tak brzmi najokropniejsza z herezji, za którą grozi dzisiaj w środowisku muzycznym utrata czci.

Przypatrzcie się jednak kapłanom bachowskiego nabożeństwa, zajrzyjcie im w oczy: zatwardziałość, stężenie w abstrakcji, surowość, niczym ta dawniejsza, rzucająca na ofiarę bogom ciała małych dzieci.

Witold Gombrowicz Dzienniki (1957-61), t. II (rok 1960), Wydawnictwo Literackie 2004

Przemoc

Posted on: Luty 19, 2012

Gorkiemu wszystko to wydawało się jedynie „chaosem”, a nie żadną „rewolucją”. Następnego dnia napisał do Jekatieriny:

Zbyt wielu ludzi błędnie przypisuje rewolucyjny charakter czemuś, co w rzeczywistości jest niczym więcej, jak brakiem dyscypliny i organizacji ze strony mas… Więcej w tym absurdu niż heroizmu. Zaczęło się rozkradanie. Co stanie się potem? Nie wiem… Poleje się dużo krwi, znacznie więcej niż ktokolwiek dotąd.

Było to oczywiste, jak zauważył Suchanow, „wrażenie człowieka pióra”, człowieka brzydzącego się przemocą we wszystkich jej postaciach. Dziś wiele osób może podobnie skłaniać się ku potępianiu tego „niepotrzebnego zabijania”. Taki jest najnowszy trend wśród konserwatywnych historyków zarówno rosyjskiej, jak i francuskiej rewolucji. Można jednak preferować pogląd Suchanowa: „że ekscesy, głupota ludzi na ulicach, wulgarność i tchórzliwość, zamęt, samochody, dziewczyny — wszystko to było czymś, czego rewolucja nie zdołałaby uniknąć w żadnych okolicznościach i bez czego nie obeszło się dotąd nigdy i nigdzie w podobnej sytuacji”. Nie chodzi tu o przyzwolenie na przemoc, lecz o rozumienie jej jako nieuchronnej reakcji ludzi gniewnych i mających powody do zemsty. Chodzi o uświadomienie sobie, że wszystkie rewolucje społeczne skazane są z natury na rozlew krwi; oraz że potępianie ich za to jest równoznaczne z mówieniem, że jakakolwiek forma społecznego protestu, która mogłaby zakończyć się przemocą, jest moralnie zła. Oczywiście należy przeprowadzić rozróżnienie: krew przelana przez ludzi na ulicach różni się w od tej przelanej przez partie, ruchy czy armie utrzymujące, że działają w ich imieniu; zjawiska te należy osądzać i analizować w odmienny sposób.

Orlando Figes Tragedia narodu. Rewolucja rosyjska 1891-1924, tłum. Beata Hrycak, Wydawnictwo Dolnośląskie 2009

Caspar Ruetz, kantor kościoła Marii Panny w Lubece, napisał w roku 1753 na temat zbiorów muzycznych odziedziczonych po swoich poprzednikach:

Odziedziczyłem po moim teściu Siversie i jego teściu Pagendarmie duży skład utworów kościelnych. […] Ukazują one wielką pilność i pracowitość owych rzetelnych ludzi. Wszystko, co ludzie ci zapisali z tak ciężkim trudem i pracą albo wielkim kosztem zebrali i kazali odpisać, nie ma już najmniejszej wartości, choć tkwi w tym niemały kapitał. Ta masa papierów muzycznych sprzed wielu lat stopniała niemal o połowę; wiele z nich zostało zużytych do pieca zamiast podpałki, wiele poszło do użytku domowego i wiele zostało oddanych ludziom, którzy potrzebują w swoich sklepach wszelkiego rodzaju makulatury i papierów. […] Ostatnio postanowiłem się dowiedzieć, ile mogły kosztować owe stare, wciąż zachowane muzykalia, które zajmują tyle miejsca w moim domu. Zacząłem je ważyć, i osiągnęły 600 funtów, licząc raczej za mało niż za dużo. Jedna księga papieru nutowego waży przynajmniej jeden funt, co daje 600 ksiąg papieru. Policzmy tylko po 6 szylingów za księgę, choć śp. pan Sivers używał najlepszego papieru po 8 do 10 szylingów: daje to 3600 szylingów albo 225 marek. Jedna księga ma 24 arkusze; policzmy należność za skopiowanie jednego arkusza tylko po 2 szylingi, co daje 3 marki za księgę płatną kopiście, a 600 ksiąg daje 1800 marek. Sam papier za 225 marek dodany do kosztów kopiowania daje 2025 marek. Koszt użycia partytur i opłat pocztowych policzmy nie wyżej niż 300 marek; wychodzi z tego 2325 marek. (…) Ponieważ zginęła już połowa starych muzykaliów zachowanych z czasów mojego poprzednika i jego poprzednika, to jeśli dodamy ją do tego, wychodzi 4650 marek. Z tak stosownym kapitałem można już coś rozpocząć. Kto jednak, nie potrzebując makulatury, da za to cokolwiek? Nie ma bowiem nic bardziej bezużytecznego niż stare nuty.

[…]

Podobnie jak Caspar Ruetz, Buxtehude mógł przeznaczyć niektóre nuty swoich poprzedników na podpałkę podczas zimnych i ciemnych lubeckich zim; mógł też podejrzewać, iż podobny los czekał jego własne dzieła. Mając być może nadzieję na zachowanie dla potomności niektórych swoich utworów wokalno-instrumentalnych, nadzorował kopiowanie dużych rozmiarów tabulatury, sporządzonej na takim samym archiwalnej jakości papierze, jakiego używał w księgach rachunkowych kościoła Marii Panny — dużo cięższym od tego, na którym zapisał autografy zachowane w Uppsali.

Kerala J. Snyder Dietrich Buxtehude. Życie — twórczość — praktyka wykonawcza, tłum. Marcin Szelest, Astraia 2009

Tradycja

Posted on: Luty 18, 2012

Kłopoty nielubianej królowej nie skończyły się niestety wraz z jej odejściem z tego padołu. Kolejne oburzenie i protesty wywołała także propozycja pochówku trzeciej żony Jagiełły w katedrze wawelskiej. Ostatecznie Elżbietę Granowską pochowano w królewskiej nekropolii w kaplicy Mansjonarskiej. Sprawa kontrowersji wokół pogrzebania [PAK: przed-]ostatniej żony Jagiełły została przypomniana po 589 latach, przy okazji pogrzebu tragicznie zmarłego prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki Marii. Ogłoszenie planowanego miejsca pochówku głowy państwa, podobnie jak w przypadku trzeciej żony Jagiełły, wywołało głośne i długotrwałe protesty. Ciekawostką jest fakt, iż Lech Kaczyński był w linii prostej potomkiem Elżbiety Granowskiej. Jej córka z małżeństwa z Wincentym Granowskim, nosząca imię po matce, wyszła za księcia śląskiego Bolesława V z dynastii Piastów. Jej syn — Jan Pilecki, noszący nazwisko po należących do matki dobrach w Pilczy, po śmierci kardynała Oleśnickiego objął najwyższe stanowiska państwowe — najpierw wojewody krakowskiego, a potem kasztelana krakowskiego. Jego synem był Otto Pilecki, podkomorzy lubelski, ojciec kasztelana lwowskiego Mikołaja „Ocica” Pileckiego, którego prawnukiem był Andrzej z Kurozwęk Męciński. Ten ostatni jest przodkiem w linii prostej nie tylko prezydenta Kaczyńskiego, ale również… prezydenta Komorowskiego.

Iwona Kienzler Wierny mąż niewiernych żon, Bellona, 2012

Sławię, rycerzu, twe imię wśród świata,
czyny szalone, obłędne i świetne,
minę koguta i serce wariata —
głupstwo szlachetne.

Razem jedziemy przez noc niespokojną,
dumnie błądzimy w wędrówce beztrwożnej,
pędzą za nami w ślad konno i zbrojno
karczmy przydrożne.

Nie, to nie wiatrak! Uderzmy na oślep!
Kopie nastawmy, przyłbicę opuśćmy!…
Ach, człapie przy nas, jak Sanszo na ośle
śmiech dobroduszny…

Nie, to nie wiatrak, to los nami miota
w wiecznej wędrówce szalonej nadziei,
to serce, śmieszne, jak list Don Kichota
do Dulcynei.

Z tobą, kochanku poetów i durni,
pieśń moja błądzi i w niebo nie wzlata.
Oto co nocy przyjeżdżam na turniej,
sam pośród świata.

Władysław Broniewski, Oda do Don Kichota w Władysław Broniewski Wierszem przez życie, Iskry 2011