Cytaty

Archive for Grudzień 2011

Łatwo dostrzec, że te dwa pojęcia — naród i Bóg — nie dadzą się całkowicie ze sobą pogodzić, a w każdym razie nie nadają się do tego, aby je szeregować jedno obok drugiego. Bóg — to moralność absolutna, a naród to grupa ludzka o określonych dążeniach, walcząca o byt… Musimy więc zdecydować, czy najwyższą naszą racją jest nasze poczucie moralne, czy też interesy naszej grupy. Otóż pewne jest, że zarówno u Mickiewicza, jak u Sienkiewicza, Bóg podporządkowany jest narodowi i cnota była dla nich przede wszystkim narzędziem walki o zbiorową egzystencję. Ta słabość naszej indywidualnej moralności, ta nasza uparta stadowość, musiały z biegiem czasu wtrącić nas w laicyzm coraz wyraźniejszy […].

Witold Gombrowicz, Sienkiewicz w Dzienniki (1953-56), t. I, Wydawnictwo Literackie 2004

Najsławniejsza i nie bez racji z tych komisji jest komisja mnichów św. Hieronima, jest wzruszająca zarówno z powodu skrupulatności, jak i dlatego, że rzuca światło na postawy umysłowe epoki. W trybie prawdziwej ankiety psychosocjologicznej, zbudowanej według najbardziej nowoczesnych kanonów, zadano kolonizatorom pytania zmierzające do ustalenia, czy ich zdaniem Indianie byliby zdolni żyć samodzielnie na poziomie wieśniaków z Kastylii. Wszystkie odpowiedzi były negatywne (…). Późniejsze o kilka lat sprawozdania dodają kropkę nad „i”. „Jedzą, ludzkie mięso, nie mają sądów, chodzą całkiem nago, jedzą pchły, pająki i surowe robaki… Nie noszą brody, a jeśli przypadkiem im wyrośnie, wyrywają ją natychmiast” (Oritz przed Radą Indii 1525). W tym samym zresztą czasie na sąsiedniej wyspie (Puerto Rico, według świadectwa Oviedo) Indianie zajmowali się chwytaniem białych i topieniem ich; następnie tygodniami stawiali straż przy topielcach, żeby przekonać się, czy ich ciała podlegają gniciu. Z tego porównania wynikają dwa wnioski: biali powoływali się na nauki społeczne, podczas gdy Indianie mieli zaufanie do nauk przyrodniczych; i gdy biali głosili, że Indianie są zwierzętami, ci ostatni ograniczali się do podejrzenia, że biali są bogami. Biorąc pod uwagę jednakową niewiedzę, postępowanie Indian było na pewno bardziej godne ludzi.

Claude Levi-Strauss Smutek tropików, Warszawa 1992, za Ludwik Stomma Historie niedocenione, Iskry 2011

Każde przyjmowanie posiłku jest zapobieganiem śmierci, sposobem podtrzymania życia.

Joseph Ratzinger Jezus z Nazaretu, część II, tłum. Wiesław Szymona OP, Jedność, Kielce 2011

Ktoś w tych gazetach powołuje się na Adolfa Rudnickiego — on miał powiedzieć, że literatura powojennej Polski nie zdołała wyczerpać należycie tematyki wojennej, że z tej otchłani piekielnej nie wydobyto wszystkiego, co by się dało, o człowieku. To prawda, że niewiele wydobyto. Ale czy piekło nadaje się do eksploracji?

Witold Gombrowicz, Dzienniki (1953-56), t. I, Wydawnictwo Literackie 2004

 

Polski katolicyzm.

Katolicyzm taki, jaki urobił się historycznie w Polsce, rozumiem jako przerzucenie na kogoś innego — Boga — ciężarów nad siły. Jest to zupełnie stosunek dzieci do ojca. Dziecko jest pod opieką ojca. Ma go słuchać, szanować i kochać. Wypełniać jego przykazania. Więc dziecko może pozostać dzieckiem, ponieważ wszystka „ostateczność” przekazana jest Bogu-Ojcu i jego ziemskiej ambasadzie, Kościołowi. Polak uzyskał w ten sposób świat zielony — zielony, gdyż niedojrzały, ale zielony także dlatego że w nim łąki, drzewa są kwitnące, nie zaś czarne i metafizyczne. Żyć na łonie natury, w świecie ograniczonym, pozostawiając czarny wszechświat Bogu.

Mnie, który jestem okropnie polski i okropnie przeciw Polsce zbuntowany, zawsze drażnił polski światek dziecinny, wtórny, uładzony i pobożny. Polską nieruchomość w historii temu przypisywałem. Polską impotencję w kulturze — gdyż nas Bóg prowadzi za rączkę. To grzeczne polskie dzieciństwo przeciwstawiałem dorosłej samodzielności innych kultur. Ten naród bez filozofii, bez świadomej historii, intelektualnie miękki, duchowo nieśmiały, naród który zdobył się tylko na sztukę „poczciwą” i „zacną”, rozlazły naród lirycznych wierszopisów, folkloru, pianistów, aktorów, w którym nawet Żydzi się rozpuszczali i tracili jad…

Witold Gombrowicz, Dzienniki (1953-56), t. I, Wydawnictwo Literackie 2004