Cytaty

Archive for Sierpień 2011

Ze wszystkich urzędów, jakie może sprawować człowiek, rządzenie bliźnimi, choć budzi największą zazdrość, jest najbardziej rozczarowujące, gdyż nigdy nie ma końca i nie pozwala na chwilę odpoczynku. Piekarz, który zakończył wypiek, drwal przed powalonym drzewem, sędzia, zasądzający wyrok, architekt patrzący, jak zawieszają wiechę, malarz przed skończonym obrazem — wszyscy oni mogą, choćby przez jeden wieczór, cieszyć się poczuciem zadowolenia, które rodzi doprowadzone do końca zamierzenie. Nigdy nie jest ono dane człowiekowi, który rządzi. Ledwie rozwiąże jeden problem polityczny, już pojawia kolejny, który tworzył się właśnie wtedy, kiedy rozwiązywano pierwszy, i teraz wymaga natychmiastowych działań. Dowódca armii długo żyje w glorii zwycięstwa, a minister musi stawić czoło nowej sytuacji, którą zrodził tenże triumf. Żaden problem nie może zbyt długo czekać, gdyż choć dziś zdaje się drugorzędną sprawą, jutro nabierze katastrofalnych wymiarów rzeczy do natychmiastowego rozwiązania.

Maurice Druon Trucizna królewska, tłum. Adriana Celińska, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2010

Nim skonam, o Miłości, pozwól na ostatku,
Bym resztkę tchu wyszeptał: Zapisuję w spadku
Argusowi swe oczy, jeśli wzrok w nich będzie,
Jeśli oślepną, Miłość niechaj je posiędzie;
Uszy ambasadorom; język głośnej Sławie;
Łzy morzu albo kobietom zostawię.
Ty, o Miłości, przez swoje fortele
Każąc mi czcić tę, która liczne ma czciciele,
Uczyłaś mnie, bym dawał tylko temu, kto ma zbyt wiele.

 

Stałość mą niewzruszoną planetom i ptakom
Zapisuję, a wierność daruję dworakom;
Moją prostolinijność, fałszem nie zhańbioną —
Jezuitom, a namysł poważny — bufonom;
Milkliwość — tym, co z długich wracają podróży;
Bogactwo niechaj kapucynom służy.
Ty, o Miłości, każąc mi w pokorze
Kochać tę, co odrzuca mnie i trwa w uporze,
Uczyłaś mnie, bym dawał tylko temu, kto wziąć nie może.

Wiarę swą zapisuję rzymskim katolikom,
Wszystkie dobre uczynki zaś amsterdamczykom,
Co schizmę szerzą; grzeczną dworność i ogładę
Uniwersytetowi jako zapis kładę;
Skromnością swą żołnierzy hojnie wyposażę;
Cierpliwość w spadku niech wezmą karciarze.
Ty, o Miłości, gdym tkwił u ołtarza
Tej, która za niegodną miłość mą uważa,
Uczyłaś mnie, bym dawał temu, kogo mój dar obraża.

 

Całe me dobre imię oraz sławę sporą
Dam przyjaciołom; pilność niech wrogowie biorą;
Scholastykom przeznaczam skłonność do wąplienia;
Lekarzom zaś choroby moje i cierpienia;
Zacna kompania weźmie dowcip; a Natura —
Rymy, co wyszły spod mojego pióra.
Ty, o Miłości, gdym kochał z zapałem
Tę, co miłość zasiała w sercu mym nieśmiałem,
Uczyłaś mnie, bym dawał niby, gdy tylko dar zwracałem.

 

Tym, którym wkrótce zabrzmią pogrzebowe dzwony,
Daję księgi medyczne; papier zaczerniony
Moralnymi radami niech biorą wariaci;
Stare medale z brązu weźmie ten, kto straci
Fortunę; kto wędrować chce w dalekie kraje,
Temu dziś język mój angielski daję.
Ty, o Miłości, kiedy moja miła
Za miłowanie tylko przyjaźnią płaciła,
Uczyłaś, by i w moich darach ta niewspółmierność tkwiła.

 

Przeto nic więcej nie dam; zniweczę jedynie
Świat swą śmiercią; bo wtedy Miłość także zginie.
Nie więcej warta będzie wszelka piękność żywa
Niż złoto w sztolniach, z których nikt go nie dobywa;
Z wszelkich dźwięków pożytku wtedy będzie tyle,
Co z słonecznego zegara w mogile.
Ty, o Miłości, i nauki twoje
Dały mi sposób, którym przeciw niej się zbroję:
Gdy ona z ciebie i mnie szydzi, zginiemy wszyscy troje.

John Donne Testament, tłum. Stanisław Barańczak, w Stanisław Barańczak Antologia angielskiej poezji metafizycznej XVII stulecia, Wydawnictwo a5, 2009

„Bo przecież tam, gdzie szło o honor, imponderabilia, rację stanu, Ojczyznę wreszcie, >>Żydy i chamy<< nie mieli istotnego wkładu do zaoferowania.”

Elżbieta Janicka cytuje Strach Jana Tomasza Grossa, za Elżbieta Janicka Mord rytualny z aryjskiego paragrafu, Kultura i Społeczeństwo, Warszawa nr 2, z kwietnia-czerwca 2008 r.

Można by było spuścić zasłonę miłosierdzia nad tym młodzieńcem, bo głupota zawsze kryje w sobie coś bolesnego, gdyby nie był odpowiedzialny za królestwo i piętnaście milionów swoich poddanych.

Maurice Druon Trucizna królewska, tłum. Adriana Celińska, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2010

Jeżeli kto błądzi, poucz go życzliwie i wskaż, w czym błądzi. A gdy tego nie możesz, to wina po twojej stronie albo i nie po twojej.

Marek Aureliusz, Rozmyślania, 10, 4, tłum. Marian Reiter, PIW 1997

[…] kandydaci na polskie „żywe torpedy”, przy czym, co trzeba podkreślić, termin ów nie od razu się wykrystalizował. Akces zgłoszono do „brygad śmierci”, „batalionów śmierci” i tak dalej. Wspólne było dążenie do samopoświęcenia się.

Szeroko propagowana, także przez plakaty, akcja naboru trwała 4 miesiące. Ochotnicy pisali listy, zazwyczaj krótkie, o wzruszającej treści. Były ułan, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej, mieszkaniec Skierniewic Józef Wysocki postanowił w dniu imienin ukochanego Wodza (Rydz-Śmigły miał na imię Edward) ofiarować mu swoje życie jako prezent. Zaznaczył, że pragnie umrzeć jako kierowca podwodnej torpedy, którą uderzy w nieprzyjacielski okręt wojenny. Posłanie swe zakończył zdaniem: „Oczekuję rozkazu do przeszkolenia”.

Rozkazu takiego nie otrzymał, ale Kierownictwo Marynarki Wojennej piórem komandora K. Korytkowskiego odpisało staremu wiarusowi, że jego prośba została rozpatrzona i zarejestrowana.

Kierownictwo Marynarki Wojennej wchodziło w skład Ministerstwa Spraw Wojskowych; zajmowało willę w stolicy przy ul. Wawelskiej 7a.

Na ten adres J. Wysocki skierował nowy list, ofiarowując swych synów, Jana i Adama, jako ochotników do oddziału „żywych torped”, przy czym był to w jego intencji prezent na urodziny Ojczyzny (czyli 3 maja)

Jerzy Grundkowski Żywe torpedy, Okręty, Nr 4 (4), Czerwiec 2011

Poucz

Posted on: Sierpień 19, 2011

Jeżeli możesz, poucz. A jeżeli nie, pamiętaj, że na ten wypadek masz sobie dane pobłażanie. Przecież i bogowie są dla takich ludzi pobłażliwi. A nawet pod niejednym względem pomagają im w uzyskiwaniu zdrowia, bogactw lub sławy. Tak są dobrzy. I ty możesz być takim. Bo powiedz, kto ci przeszkadza?

Marek Aureliusz, Rozmyślania, 9, 11, tłum. Marian Reiter, PIW 1997



Kategorie