Cytaty

Archive for Lipiec 2011

Sztuka życia ma większe podobieństwo z atletyką niż tańcem, bo trzeba być w pogotowiu i stać bez trwogi wobec wypadków, nawet nieprzewidzianych.

Marek Aureliusz, Rozmyślania, 7, 61, tłum. Marian Reiter, PIW 1997

— Czy miejsce nie ma znaczenia? Pytam, bo w promocji jest Polska.

— Może być Polska. Chyba tam niedawno polowałem. To gdzieś w Europie, prawda?

— Powiedzmy, na obrzeżach. Anus mundi. Daj mi chwilę, wejdę w plik.

Czekałem, co baza danych o Polsce powie.

— Więc w skrócie: stosunkowo stabilna demokracja, dominująca religia: katolicyzm magiczny oraz Stocznia Gdańska, główne osiągnięcia: Fryderyk Chopin i bigos.

— Co to jest bigos? — zapytałem.

— Nie wiem. Brak danych. Przekonasz się na własnej skórze. Ale wracajmy do sedna: tolerancja w zaniku od XVII wieku, są muzykalni, mieszczą się w pięciolini, literatura skupiona na narodowych kompleksach, trudno przetłumaczalna, z kawalerią na czołgi kanałami, taką mam tutaj adnotację. Wydobywają sporo węgla, sieją rzepak, chętnie jedzą grzyby w ślinie oraz zepsute ogórki.

— A kultura? — zapytałem.

— Stosunek seksualny trwa zwykle poniżej kwadransa, wliczając w to grę wstępną. Orgazm właściwie nie występuje. Przemoc w rodzinie ma się dobrze. Płodność nieszczególnie. W sumie fajny kraj. W promocji zeszłego roku były Bałkany. A za rok planujemy Sajgon, na bis dla tych, co lubią wycieczki historyczne.

— Olimpijscy bogowie są popularni?

— Mity greckie w szkole podstawowej. Lektura obowiązkowa, wersja niezbyt przystająca do rzeczywistych wydarzeń, no wiesz, katolicyzm magiczny wyklucza pewne… okoliczności.

Ignacy Karpowicz, Baladyny i romanse, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2010

Nie kwestionuję istnienia krzywdzących dla Polaków mitów po stronie żydowskiej, chciałabym jednak postawić podstawową tezę: Jedyną drogą „rozbrojenia” mitów i likwidacji napięć jest walka z mitami własnymi, a nie mitami „drugiej strony”. Próby „rozbrajania” cudzych mitów przez racjonalne ukazywanie ich fałszywych punktów jedynie podsyca emocje. Najbardziej nawet rzeczowa krytyka „mitu obcego” przynosi w konsekwencji strukturalne umocnienie obu mitów. Wyznawcy mitu przeciwstawnego czują się bowiem dotknięci naszymi argumentami, a z kolei wyznawcom mitu własnego argumenty te dostarczają dodatkowej pożywki.

Hanna Świda-Ziemba Rozbrajać własne mity, Znak, Kraków, nr 6 (541), czerwiec 2000 r.

[…] zgrzeszy przez to, że usłyszawszy zaklęcie i mogąc świadczyć o przestępstwie, które widział lub znał, nie uczyni tego i w ten sposób zawini […]

Księga Kapłańska (Biblia Tysiąclecia, Wydanie IV, Pallotinum, Poznań 1996), 5, 1

Symbol

Posted on: Lipiec 20, 2011

Krzyż jest symbolem miłości i pokoju tylko dla religii chrześcijańskich. Dla niewierzących oraz wyznawców innych religii jest on po prostu znakiem sakralnym określonej religii — niczym więcej.

Hanna Świda-Ziemba Hańba obojętności, GW nr 191, z 17 sierpnia 1998

[…] sondaż telefoniczny bliskiego kręgom rządowym dziennika „Rzeczpospolita” w sposób zdumiewający, by nie rzec szokujący, ilustruje pośrednio stosunek do Holocaustu dzisiejszych elit politycznych i gospodarczych w Polsce. Sondaż ten, na zlecenie „Rzeczpospolitej” przeprowadziło w dniach 6-8 grudnia 1999 r. Centrum Badania Opinii Społecznej, a więc renomowany godny zaufania instytut. Sondaż przeprowadzony został wśród — jak to określiła sama redakcja dziennika — „osób należących do elit. 153 politykom, biznesmenom i reprezentantom wolnych zawodów zadano trzy pytania o wydarzenia najbardziej istotne z punktu widzenia losów Polski w kończącym się stuleciu”. Jednym z nich było pytanie o „polityka, który przysporzył Polsce najwięcej złego” w kończącym się stuleciu (Sondaż, „Rzeczpospolita” 31 XII 1999, nr 305 [5470]). Wyniki sondażu brzmią następująco:

Józef Stalin — 31

Bolesław Bierut — 29

Adolf Hitler — 17

Inny polityk (pojedyncze głosy) – 12

Trudno powiedzieć — 11

Tym, co zdumiewa w wynikach tego sondażu, jest tak niewielka liczba głosów, jaką otrzymał Hitler w porównaniu ze Stalinem i Bierutem. Przypomnijmy tu niektóre podstawowe fakty:

Stalin rzeczywiście nie był przyjacielem Polski. Zamordował na pewno co najmniej 200-300 tys. Polaków, wśród nich wiosną 1940 kilkanaście tysięcy polskich oficerów wziętych do niewoli we wrześniu 1939 (Katyń i inne miejsca kaźni), zaś między 1931 a 1938 r. (na pozór tylko paradoksalnie) także wszystkich znajdujących się w zasięgu jego tajnej policji polskich komunistów. Kazał deportować setki tysięcy polskich obywateli — Polaków i Żydów — w 1940-1941, w 1944 narzucił Polsce system komunistyczny i oderwał od niej połowę jej przedwojennego terytorium, pozwolił z zimną krwią zginąć około 170 tys. ludzi w tym elicie polskiej młodzieży, w Powstaniu Warszawskim 1944 r.

Bierut z kolei był ortodoksyjnym polskim komunistą, przekonanym, że komuniści, niemający najmniejszej szansy objęcia rządów w wolnych wyborach, powinni wykorzystać parasol obronny Armii Czerwonej i mimo wszystko wziąć w Polsce władzę. W danych okolicznościach mogła to być — jak wiadomo — jedynie władza niesuwerenna. Bezpośrednio można go obciążyć, jeśli pominąć ofiary wojny domowej, toczącej się w Polsce w latach 1944-47 (gdyż ludzie ci zginęliby niezależnie od tego, kto z komunistów stałby na czele niesuwerennego państwa), śmiercią kilkudziesięciu, może kilkuset osób. Mam tu na myśli konfirmację wyroków śmierci (nieskorzystanie z prawa łaski, przysługującego prezydentowi państwa) w przypadku sfingowanych procesów politycznych przeciwko oficerom Wojska Polskiego i uczestnikom polskiego podziemia.

Hitler natomiast nie tylko wymordował co najmniej 4,7 miliona obywateli polskich, wśród nich ponad 3 miliony Żydów, ale i zrujnował kraj, zburzył jego stolicę, skazał ogromną część ludności polskiej  na niewolniczą pracę dla Niemiec, w perspektywie kraj na pełne skolonizowanie przez nazistowskie Niemcy, zaś większość jego rdzennej ludności na rozproszenie. Gdyby nie klęska wojenna Hitlera — Polski i większości Polaków dziś by po prostu nie było.

Feliks Tych Żydzi i judaizm we współczesnych badaniach (referat, wersja poprawiona i rozszerzona), Znak, Kraków nr 6 (541) z czerwca 2000 r.

Nie zapomniano nawet nazwy miasta, w którym zginął Jozjasz. Har Megiddo („wzgórze Megiddo”), wiele wieków później przełożone z hebrajskiego na grecki, będzie już zawsze, jako Armageddon, oznaczać miejsce, gdzie siły dobra i zła stoczą kiedyś bitwę, która zdecyduje o losach świata.

Israel Finkelstein, Neil Asher Silberman, Dawid i Salomon, tłum. Agnieszka Weseli, Amber 2006