Cytaty

Archive for Czerwiec 2011

Baranczuch, Tatarzyn, którego był pan jego w Rzymie kardynałowi jednemu darował, kiedy go po tym po kilku lat jeden z znajomych, trafiwszy się do Rzymu, pytał, jako się ma, powiedział: „Niedobrze; trawę jesz kak baran”, dając  znać,że mu się  sałata włoska nie podoba.

Polak jeden, jechawszy na naukę do Włoch, nie był tam, jeno przez lato, a na zimę przyjechał zaś do domu; kiedy go ojciec pytał, czemu tak rychło przyjechał, powiedział: „Że mię tam przez wszystkie lato trawą karmiono, tak żem się bał,żeby mi zimie siana nie dawano.”

Jan Kochanowski, Apofragmenta (za Jan Kochanowski, Dzieła polskie, PIW 1973)

Któż zaprzeczy, że Jagiełło mógł ożenić się tylko z kobietą, lecz w żaden sposób nie zdołałby wziąć ślubu z mężczyzną?Świadoma tej prawdy macierz jego, księżniczka twerska Julianna, zaręczyła go z córką Dymitra Dońskiego.

Paweł Jasienica Tylko o historii, Czytelnik 1992

Dla Jamesa bezsensowność wojennej ofiary zawiera się w historii Margot, francuskiej staruszki z Vitry-en-Artois, u której był zakwaterowany zimą na przełomie 1939 i 1940 roku. Kobieta owdowiała w trakcie pierwszej wojny światowej, lecz dwadzieścia kilka lat później wciąż nosiła żałobę. Owej siarczystej zimy każdej nocy, kiedy powracał z kantyny mieszczącej się w Hotel de Bretagne, czekała na niego z „des briques chaudes pour le lit” — tacą rozgrzanych cegieł, którymi ogrzewała łóżko. Każdego dnia o świcie stawała w kącie drzwi wejściowych, odmawiając różanic i trzymając przygotowaną dla niego gorącą kawę. „C’est pas necessaire, Margot” — tłumaczył skrępowany Sandy, ale każdego dnia zastawała go ta sama uczynność z jej strony. Margot przejawiała tylko jedną troskę — że jednak nadejdą „te szkopy”. „C’est pas possibile” — zapewniajł jąJames; przecież Brytyjczycy nigdy na to nie pozwolą… Po wojnie postanowił odszukać ją, by przeprosić za niedotrzymanie słowa. Kiedy popytał o nią w Hotel de Bretagne, rozmówcy przeszyli go gniewnym wzrokiem, warcząc, że była une collaboratrice. Niemożliwe! Każdy, tylko nie jego Margot! Kiedy odnalazł ją w tym samym mieszkaniu, była głęboko poruszona jego wizytą. Zapytana o domniemaną kolaborację, kobieta odpowiedziała, że po jego wycofaniu się z Francji nadeszli hitlerowcy, którzy… dokwaterowali jej niemieckiego pilota. „Margot — zapytał James — czy jemu też ogrzewałaś łóżko rozpalonymi cegłami, też częstowałaś kawą z rana?” „Ależ oczywiście — odparła. — A on mi tak samo przysięgał, że noga Anglika nigdy więcej tu nie postanie. Ale jednak jesteś, zgodnie z tym, co mu powiedziałam”. „A kiedy mu to powiedziałaś?”. „Kilka tygodni temu, kiedy zajechał tu, by przeprosić mnie za słowa, że Brytyjczycy więcej się tutaj już nie pojawią”.

„Margot nie była kolaborantką– spuentował Sanders. — Była urodzoną matką. Widziała w nas po prostu dwóch młodzieńców znajdujących się daleko od swoich rodzinnych domów, wymagających troskliwej opieki.Nie widziała między nami różnicy.Dbała o przydzielone jej dzieci, których sama nigdy się nie doczekała z powodu śmierci męża.Oskarżanie jej o cokolwiek jest okrutne i zarazem żałosne”.

Stephen Bungay Bitwa o Anglię, tłum. Jan Wąsiński, Znak 2010

Do budowy prywatnej rezydencji Sanssouci w Poczdamie Fryderyk zatrudnił początkowo szanowanego berlińskiego architekta Georga Wenzeslausa von Knoblesdorffa, ale nieustannie wtrącał się do projektu. Zmusił architekta do rezygnacji z budowy solidnego podpiwniczenia, co spowodowało ciągłe problemy z wilgocią i nasiliło objawy dręczącego króla reumatyzmu. Knobelsforff został ostatecznie zwolniony, zastąpił go bardziej uległy budowniczy.

Timothy W. Ryback Prywatna biblioteka Hitlera, tłum. Małgorzata Szubert, Świat Nauki 2010

Jest bowiem jakieś podobieństwo między Sądecczyzną a Umbrią, ziemią Franciszka i Klary — nie w kolorze, nie w kształcie, nie w uformowaniu ziemi, ale w duchowej tonacji, ale w łagodnym mistycznym cieple, które niemal paruje z domów, przedmiotów, czy pól i przenika niepostrzeżenie do mózgu, w głąb ciała.

Zbigniew Mikołejko Żywoty świętych poprawione, WAB 2000

Zakonu, który nie miał wprawdzie prawa — z mocy uchwał Soboru, nie zezwalających na tworzenie nowych zakonów — istnieć, a który mimo to został powołany do życia w 1215 roku przez hiszpańskiego pogromcę albigensów, Dominigo Guzmana(ok. 1175-1221), czyli świętego Dominika, i faryzejsko zatwierdzony, niby jako szczególna artykulacja reguły augustiańskiej, 22 grudnia 1216 przez Innocentego III.

Zbigniew Mikołejko Żywoty świętych poprawione, WAB 2000

Talenty pedagogiczne miała zresztą Jadwiga nieszczególne. Jej wnuk, Bolesław Rogatka, przymuszany przez nią do kąpieli w wodzie, w której obmyli się przedtem trędowaci, doznał tak wielkiej traumy, że — dorósłszy — stał się największym awanturnikiem epoki, zwykłym chuliganem w książęcej mitrze.

Zbigniew Mikołejko Żywoty świętych poprawione, WAB 2000