Cytaty

Archive for Luty 2010

Jak podaje „Opiekun Domowy” (1872, nr 12), parlament paryski wydał w r. 1772 edykt następujący:
Ktokolwiek za pomocą bielidła i różu, za pomocą pachnących olejków, fałszywych wsłosów, żelaznych sznurówek, wypchanych bioder, trzewików na wysokich obcasach i zbyt krótkich sukien wciągnie jakiego męskiego poddanego J.K. Mości w związki małżeńskie, będzie ścigany jako czarownica, a małżeństwo za nieważne i niebyłe ogłoszone zostanie.

Julian Tuwim Cicer cum caule, czyli groch z kapustą, ISKRY 2006 (wynotowałem wraz z tytułem)

Reklamy

Paralela

Posted on: Luty 18, 2010

Przeprowadziłbym tu pewną paralelę. Najgłębsze struktury kościelne i struktury tej formacji, w której żyliśmy przez lata, są podobne, bo wszechogarniające. Religia jest wszechobejmująca, wchodzi do sypialni, wchodzi do biura, do serca, do rąk, do głowy. Miniona formacja polityczna też miała takie zapędy. I co się stało? Widzimy, jak religia wchodzi na każde pole, z którego wycofał się komunizm.
To może być niebezpieczne: religia w żłobku, przedszkolu, szkole, święcenia sztandarów, nauka, uniwersytet, wielka defilada… Wszędzie religia. Ale nie tylko wypełniają się nią wszystkie wolne szczeliny. Widać też tendencję, żeby poszerzać ten stan posiadania.
W tej sytuacji jest dopuszczalne, nawet dla mnie jako człowieka wierzącego, jako duchownego, stawianie oporu ze strony laickiej. Bo na czym polegało nasze współistnienie z komunizmem? Stawialiśmy opór, nie pozwalaliśmy zając całej wolnej przestrzeni. Co więcej — poszerzaliśmy tę wolność.
Uważam, że warunkiem normalnego stanu jest właśnie takie napięcie w społeczeństwie, gdy dwie normy zmagają się ze sobą. Jeżeli tego nie będzie, to nagle pewne rzeczy staną się dopuszczalne. Spalić kogoś na stosie? A dlaczego nie — jeśli ktoś jest szkodnikiem społecznym, to spalmy.

Ks. Stanisław Musiał SI w: Witold Bereś, Krzysztof Burnetko Duchowny niepokorny, rozmowy z księdzem Stanisławem Musiałem, Świat Książki 2006

Walczymy, by nie zapomniano o mordercach. A o Schönbergu zapomnieliśmy.
Milan Kundera Spotkanie, tłum. Marek Bieńczyk, PIW 2009

Monografie owe, kipiące żółcią […], wyjaśniły sens zwycięskiej listy z tygodnika: geniuszy kultury odsunięto bez cienia żalu; z ulgą postawiono wyżej Coco Chanel i niewinność jej sukni nad koryfeuszy kultury zbrukanych złem stulecia, jego perwersją, jego zbrodniami. Europa wkraczała w erę prokuratorów: Europa nie była już kochana; Europa nie kochała już siebie.
Milan Kundera Spotkanie, tłum. Marek Bieńczyk, PIW 2009

Ach, piękne lata sześćdzieiąte: lubiłem wówczas cynicznie powiadać: idealny ustrój polityczny to dyktatuta w stanie rozkładu: aparat przemocy działa w sposób coraz wadliwszy, ale samo jego istnienie wystarcza, by pobudzać krytycznego i kpiarskiego ducha.
Milan Kundera Spotkanie, tłum. Marek Bieńczyk, PIW 2009

Jesteśmy mocni w retoryce, gdy nas to nic nie kosztuje. Gorzej, gdy trzeba komuś się narazić, gdy trzeba być konkretnym. Wtedy chętnie nabieramy wody w usta i skwapliwie chowamy się za parawan fałszywie pojętego szacunku dla osób i instytucjim.

Ks. Stanisław Musiał SI w: Witold Bereś, Krzysztof Burnetko Duchowny niepokorny, rozmowy z księdzem Stanisławem Musiałem, Świat Książki 2006

10%

Posted on: Luty 17, 2010

Antonio Jimenez Barca (El Pais): Podczas tych „operacji” przelewano krew, ginęli ludzie…

Ramirez Sanchez, znany jako Carlos: Oczywiście, że tak. Ale bardzo rzadko ich ofiarami padali niewinni, było to może jakieś dziesięć procent ofiar. Tyle, co nic, bracie. Przemawiając w ONZ, Jaser Arafat oferował światu z jednej strony gałązkę oliwną, a z drugiej karabin. Nie mam nic więcej do dodania na ten temat…

Antonio Jimenez Barca (El Pais): Czy człowiek może zatem zabić drugiego człowieka, broniąc idei, którą uważa za słuszną?

Ramirez Sanchez, znany jako Carlos: Jakiej słusznej idei? Ile osób zabili hiszpańscy żołnierze w Iraku? Ilu Afgańczyków ginie każdego dnia? Ilu? To pana nie wzrusza? Walka z tym jest chwalebna i bohaterska.

Antonio Jimenez Barca (El Pais): I nie żałuje pan niczego?

Ramirez Sanchez, znany jako Carlos: Żal za grzechy to pojęcie religijne. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie grzeszyłem. Ale w rewolucyjnej walce — nigdy. Byłem kobieciarzem, lubiłem zaglądać do kieliszka z dobrym winem, rumem, piwem, nawet wtedy, gdy nawróciłem się na islam. Za kratami nie mam jednak wielu okazji, by grzeszyć…

Z wywiadu dla El Pais (Nie chcę być kozłem ofiarnym), przedruk za Forum nr 6, 8-14.02.2010.