Cytaty

Narodziny Afrotydy

Posted on: Styczeń 24, 2010

The Birth of Venus.
Image via Wikipedia

Złocisty to był dzień. Błękitne zadumanie

objęło cały świat. Na modrym oceanie

słoneczny zasnął blask. Na ziemi i na niebie

cisza zdawała się wsłuchiwać  sama w siebie.

Omdlewał w okrąg świat od światła i gorąca,

różany płonął kwiat, srebrniała lilia drżąca,

nad cichą, modrą toń nieskończonego morza

płynęła kwiatów woń, jak lutni dźwięk, w przestworza.


Wtem — jakby zwiewny rój motyli skrzydłem drążcem

potrącił śpiący blask i śpiącą głąb pod słońcem:

zadgrała senność sfer i kwiaty zaszeptały,

niepokój jakiś świat ogarnął nagle cały,

oczekiwanie — cud jakiś się dziwny iści —

z błękitno-złotych wód, z zielono-złotych liści

dźwięczący wybiegł szmer, lękliwy i radosny,

zadrgała senność sfer, jak w narodzinach wiosny.


I ze srebrzystych pian, co w słońcu nieruchomie

w tęczach świetlanych skier leżą na wód ogromie,

wśród blask, ciepła, mgieł złocistych, z wód kryształu

nagi niewieści kształt wynurz asię pomału —

zdumienie zdjęło świat: przejrzyste milkną sfery,

drżeć przestał róży kwiat, liliowe ścisły szmery,

jakby zaklęta woń stanęła skrzysztalona,

i w zadziwieniu w toń spojrzała nieb opona.


A ze srzebrzystych pian Afrodis wyszła biała

i naprzód słońcu swój promienny uśmiech słałą,

potem przez modrą głąb powoli szła ku ziemi,

znacząc swej drogi ślad kroplami świetlistemi,

i boski uśmiech śle niebiosom, lądom, wodzie,

a świat dziwowła się przecudnej jej urodzie,

blask ją osuszyć bieg, woń obcierała z rosy,

u nóg jej śnieżnych legł ocena modrowłosy.


A ona w słońcu swe suszyła ciało białe,

zefiry pieszczą ją z rozkoszy oszalałe,

ślizgają się od stóp po nogach jej do łona,

całują piersi jej i szyje, i ramiona,

spijają perły pian z jej zagięć i lubieżne,

w lotny orkążą tan jej uda smukłe, śnieżne,

z wolna się suną wzdłóż jej pełnych biódr, a potem

ku ustom z wonią róż wzlatują nagłym wzlotem.


Muskają włosu jej złociste, miękkie śliczne,

złocisty szafir ócz owieją balsamiczne

i omldewając już do stóp jej kornie padną…

A ona rękę swą podniosła światowładną

i naga stała tam, a dziwna jej potęga

aż do Hadesu bram nieprzekroczonych sięga

i zadrżał wczechświat w krąg, bo z morskich głębokoci

sprawczyni wyszła mąk najsroższych dla ludzkości.

Kazimierz Przerwa Tetmajer Narodziny Afrodyty (oczywiście chodzi o Nascita di Venere Sandra Botticellego).

Reblog this post [with Zemanta]
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: