Autor: pak4 Data: Styczeń 4, 2012
Spacerowałem po alei eukaliptusowej gdy wtem zza drzewa wylazła krowa.
Przystanąłem i spojrzeliśmy sobie oko w oko.
Jej krowiość zaskoczyła do tego stopnia mą ludzkość — ten moment, w którym spojrzenia nasze się spotkały, był tak napięty — że stropiłem się jako człowiek, to jest w moim ludzkim gatunku. Uczucie dziwne i bodaj po raz pierwszy przeze mnie doznane — ten wstyd człowieczy wobec zwierzęcia. Pozwoliłem żeby ona spojrzała na mnie i zobaczyła mnie — to nas zrównało — wskutek tego stałem się także zwierzęciem — ale dziwnym, powiedziałbym nawet, niedozwolonym. Poszedłem dalej podejmując przerwany spacer, ale poczułem się nieswojo… w naturze, która osaczała mnie zewsząd i jakby… oglądała mnie.
Witold Gombrowicz Dzienniki (1957-61), t. II, Wydawnictwo Literackie 2004