Autor: pak4 Data: Czerwiec 4, 2011
W historii świata były cztery rodzaje epok: kiedy wszyscy myśleli, że wszystko wiedzą, kiedy wszyscy myśleli, że nic nie wiedzą, kiedy mądrzy myśleli, że dużo wiedzą, a głupi, że wiedzą mało, oraz epoki, w których głupcy myśleli, że wiedzą dużo, a mądrzy, że wiedzą mało. Pierwszy rodzaj to epoka stabilizacji, drugi – powolnego upadku, trzeci postępu, a czwarty nieszczęścia. Wszystkie epoki pierwotne należą do pierwszej grupy: nikt nie wątpi w wiarę plemienną, w mądrość pradawnych obyczajów ani w magię zapewniającą udane zbiory i dlatego wszyscy są szczęśliwi. Nie ma bowiem żadnego szczególnego powodu, takiego jak głód, by czuć się nieszczęśliwym.
Przykładem epoki drugiego typu jest starożytność przed powstaniem chrześcijaństwa, lecz już w okresie schyłkowym. W imperium rzymskim religie plemienne tracą wyłączność i siłę. Kiedy ludzie zaczynają sądzić, że w cudzej religii może kryć się prawda, przypuszczają również, że w ich własnej kryje się fałsz. Wschodnia nekromancja budzi wiarę i niewiarę jednocześnie. Przypuszcza się, że germańscy barbarzyńcy mają zalety, których brak bardziej cywilizowanej części ludzkości. Wszyscy wątpią we wszystko, a wątpliwości paraliżują działania.
W wiekach osiemnastym i dziewiętnastym dzieje się coś całkowicie odmiennego. Nauka i technika są nowością i napełniają niewyobrażalną pewnością siebie tych, którzy się na nich znają. Ich zwycięstwa są widoczne i zdumiewające. Kiedy cesarz chiński postanawia rozprawić się z jezuitami, okazuje się, że znają oni dokładną datę zaćmienia Słońca w odróżnieniu od cesarskich astronomów. Cesarz decyduje więc, że mądrzy ludzie zasługują na jego łaskawość. W Anglii farmerzy stosujący metody naukowe w rolnictwie mają wyraźnie lepsze zbiory niż ci, którzy posługują się dawnymi metodami, a maszyny parowe w manufakturach zmuszają konserwatystów do ucieczki. Stąd rodzi się powszechna wiarą w kształconą inteligencję. Ci, którym jej brak pozwalają sobą kierować i rozpoczyna się epoka szybkiego postępu.
W naszych czasach jest zupełnie inaczej. Naukowcy, tacy jak Eddington, wątpią, czy nauka wie cokolwiek na pewno. Ekonomiści zauważają, że przyjęte metody kierowania gospodarką światową powodują zubożenie ludzkości. Mężowie stanu nie mogą doprowadzić do współpracy międzynarodowej ani zapobiec wojnom. Filozofowie nie dają mieszkańcom Ziemi żadnych wskazówek. Jedynymi ludźmi ufającymi własnym poglądom są ci, którzy są za głupi, by wiedzieć, że ich przekonania są absurdalne. Właśnie dlatego światem rządzą głupcy, a we władzach państwowych inteligentni się nie liczą.
Jeśli taki stan rzeczy się utrzyma, świat pogrąży się w coraz większym nieszczęściu. Sceptycyzm ludzi inteligentnych jest przyczyną ich niemocy, a wynika z ich lenistwa. Jeśli nie warto niczego robić, ma się wymówkę, by siedzieć bezczynnie. Kiedy jednak zagraża nieszczęście, wszelkie wymówki tracą znaczenie. Inteligencja musi wyzbyć się sceptycyzmu, lub przyjąć część odpowiedzialność za zło, którym gardzi. Musi porzucić akademickie utyskiwania i małostkową pedanterię, bo wszystko, co powie, będzie bez znaczenia, dopóki nie nauczy się języka, który demokracja może docenić.
Bertrand Russell O współczesnej niepewności, 20 lipca 1932